Strona Główna Uwaga!! forum wewnętrzne dostępne i widoczne jest tylko dla kursantów WL


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload
Znalezionych wyników: 31
Uwaga!! forum wewnętrzne dostępne i widoczne jest tylko dla kursantów WL Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Hurghada - Egipt - Listopad 2009
Solid

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 40888

PostForum: UWODZENIE BEZ GRANIC   Wysłany: Sro Gru 23, 2009 4:06 pm   Temat: Hurghada - Egipt - Listopad 2009
http://uwodzeniebezgranic...hada-egipt-2009
  Temat: Sousse - Tunezja - Czerwiec 2009
Solid

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 15460

PostForum: UWODZENIE BEZ GRANIC   Wysłany: Pią Cze 26, 2009 3:29 am   Temat: Sousse - Tunezja - Czerwiec 2009
http://uwodzeniebezgranic...a-czerwiec-2009
  Temat: Sharm El Sheikh - Egipt - Maj 2009
Solid

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 15121

PostForum: UWODZENIE BEZ GRANIC   Wysłany: Pią Cze 26, 2009 3:28 am   Temat: Sharm El Sheikh - Egipt - Maj 2009
http://uwodzeniebezgranic...ikh-egipt-v2009
  Temat: Hurghada - Egipt - Listopad 2008
Solid

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 13066

PostForum: UWODZENIE BEZ GRANIC   Wysłany: Pią Cze 26, 2009 3:26 am   Temat: Hurghada - Egipt - Listopad 2008
http://uwodzeniebezgranic.pl/index.php/hurhada
  Temat: 24-27 Kwiecień 2008r. - Szkolenie Zindywidualizowane - Byku
Solid

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 23689

PostForum: Wrażenia ze szkoleń: UWODZENIE I i II stopnia   Wysłany: Wto Cze 10, 2008 11:42 pm   Temat: 24-27 Kwiecień 2008r. - Szkolenie Zindywidualizowane - Byku
Przed szkoleniem

Jak pewnie kiedyś każdy byłem takim sobie "miłym kolesiem". Jeżeli miewałem sukcesy z kobietami, to były one zbyt rzadkie, przypadkowe, nie potrafiłem określić, co wtedy zrobiłem dobrze i nie były to te kobiety, które wybrałbym gdybym miał możliwość. Potem zetknąłem się z tematyką uwodzenia poprzez materiały dostępne w internecie. Coś tam szło mi lepiej, zacząłem się zachowywać inaczej w stosunku do kobiet, ale wciąż nie miałem tyle odwagi by do nich spontanicznie podchodzić. Zapisałem się więc na kurs WL.

Dzień 1

Spotkaliśmy się z Solidem na rynku we Wrocławiu, który najpierw sam pokazał jak podchodzi do pięknej kobiety. Potem każdy z nas kursantów miał zaczepić laskę na ulicy i z nią porozmawiać. Udaliśmy się do apartamentu na część teoretyczną szkolenia. Po drodze dołączył do nas drugi trener, Adept.

W ten dzień nastąpił punkt zwrotny w moim myśleniu. Mój stary światopogląd i przekonania względem kobiet legły w gruzach. Cała część teoretyczna tego dnia była poświęcona na zbudowanie nowej postawy i pozbycie się nieracjonalnych obaw. Na koniec Adept zrobił nam hipnozę, a później poszliśmy grupą na obiad. Po drodze podchodziliśmy do kobiet, tym razem mówiąc im już że są piękne. Każda zareagowała bardzo pozytywnie, chociaż teraz wiem że mógłbym dalej pociągnąć konwersację.

O 23:00 nadszedł czas na wypad do klubu i część praktyczną szkolenia. Na początku pomocne okazały się wyuczone wcześniej otwieracze, bo nie miałem pojęcia o czym zacząć rozmawiać z zupełnie nieznajomą laską. Pierwsze 2 podejścia były takie umiarkowane. W czasie kolejnego zarówno ja jak i 2 laski, z którymi gadałem, świetnie się bawiliśmy. Potem wraz z innymi podeszliśmy do grupy lasek, z tym że wcześniej rozmawiałem już z jedną z nich. Mimo to poszło mi tu całkiem nieźle, na końcu rozmawiałem już z tą dziewczyną, która mi się najbardziej podobała. Później Solid wysłał mnie do stolika gdzie siedziały 2 laski, takie trochę party chicks. Wokół nich stoi kilku koksów sączących piwo. Niewiele myśląc przepycham się jak do swoich znajomych i zaczynam gadkę. Spotkałem się tu ze znacznym oporem ze strony laski, która kilkakrotnie twierdziła że się czegoś naćpałem. Jednak teraz takie teksty nie robiły już na mnie żadnego wrażenia. Kiedy kilka razy to zlałem, nagle stała się miła i zaciekawiona. O godzinie 2:00 opuściliśmy klub.

Dzień 2

Ponownie spotkaliśmy się w apartamencie, w którym mieszkali Solid i Adept. Najpierw omówiliśmy zeszłą akcję w klubie i zebraliśmy pochwały od Solida. Na części teoretycznej omówiliśmy trochę strony technicznej uwodzenia.

Kolejny raz wypad do klubu. Tej nocy czułem się dobrze jak nie sięgam już pamięcią kiedy. Już z pierwszym otwartym tego wieczoru setem 2 lasek poszło mi super. Jedna z nich mówi do mnie "Masz zimne ręce." po czym przykłada moją dłoń sobie do ramienia. Kiedy powiedziałem im do zobaczenia usłyszałem "Na pewno się spotkamy". W następnym secie, laska pytała mnie z kim przyszedłem, przedstawiłem im więc moich kolegów zostawiając je z nimi, a sam się oddaliłem do następnej pary lasek. Praktycznie całą noc w klubie używałem tylko directowych podejść. Tamte 2 wyglądały jakby tu polowały na facetów, więc powiedziałem do nich coś właśnie w tym stylu. Jedna z nich po chwili rozmowy sama stwierdziła, że ma wypieki na ciele. Spotkałem poprzednią parę lasek. Mówię "Hej, co za spotkanie! Dawno was nie widziałem. Daj buzi." Dostaję buziaka. Chciałem zabrać je gdzieś gdzie są miejsca siedzące, ale wszystkie były zajęte. Wbiłem się więc z nimi do loży gdzie siedział mieszany set 3 gośći i 2 lasek. Kiedy pożegnałem się w końcu z tymi dwoma zacząłem zarywać do laski z tego setu 5-ciu. Miała świetną reakcję mimo tego, że widziała jak podrywam poprzednie. Kolejna dziewczyna jaką podrywałem wyglądała trochę jak lalka Barbie i miała strasznie nachalną przyjaciółkę, która siłą próbowała ją odciągnąć. Zacząłem udawać zaskoczonego jakby były lesbijkami. Z pomocą przyszedł mi wtedy Feniks, dawny uczestnik szkolenia WL, który zajął jej przyjaciółkę. Pierwszy raz w życiu poznana przed chwilą kobieta postawiła mi drinka. Ostatnie moje podejście na tę noc zaskoczyło mnie pomimo poprzednich sukcesów, ponieważ laska do której podszedłem od samego początku była zauroczona, nie prezentując żadnych typowych dla miejsc takich jak klub "tarcz". W pewnym momencie, kiedy mówiłem o podrywaniu kobiet przez facetów i o tym dlaczego w takim razie kobiety spędzają tyle czasu, żeby pięknie wyglądać usłyszałem "Dla ciebie."

Dzień 3

Po ostatniej nocy byłem jak na haju. Nie zmrużyłem w sumie oka do rana, różne myśli nie pozwalały zasnąć. To był błąd bo w końcu zmęczenie odezwało się w środku dnia. Kiedy rano szedłem przez hotel wszystkie kobiety jakie mijałem po drodze uśmiechały się do mnie. Jak rano wychodziłem na kolejną część szkolenia recepcjonistka mówi mi "Do widzenia." Ja na to "Ja jeszcze dzisiaj nie wyjeżdżam." Ona: "Ale ja kończę niedługo pracę." Wychodząc cofnąłem się krok i powiedziałem "Jest pani piękną kobietą." Była wniebowzięta i dziękowała mi.

Na szkoleniu poszliśmy do Galeri Dominikańskiej gdzie ćwiczyliśmy grę w dzień. Wieczorem znowu byliśmy w klubie P1. W sobotę towarzystwo było nieco inne. Mniej studentek, więcej napakowanych kolesi, wynajętych prostytutek itp. Byłem już wtedy tak potwornie zmęczony, że właściwie zrobiłem tylko 1 znaczące podejście. Przysiadłem się do 2 lasek, które czekały na swoją koleżankę. Kiedy ta w końcu przyszła okazała się być najbardziej atrakcyjna spośród nich. Po jakimś czasie to ona właśnie została ze mną, kiedy jej znajome poszły na parkiet.

Dzień 4

To był opcjonalny dzień szkolenia, za który należało dopłacić. Zdecydowałem się jednak. Wraz z Adeptem omówiliśmy wszelkie wątpliwości jakie mieliśmy lub sytuacje i jak się w nich zachować. Adept poruszył też kilka tematów, które się nie pojawiły do tej pory na szkoleniu.

Kiedy w końcu wracałem do domu zastanawiałem się czy czas spędzony we Wrocławiu nie okaże się tylko miłym wspomnieniem, a wszystko wróci do wcześniejszego stanu. Po drodze na stacji benzynowej, gdy płaciłem za paliwo sprawiłem, że laska mnie obsługująca najpierw nie mogła się przestać śmiać, potem ze mną flirtowała, a na koniec sama zaczęła mnie dotykać. Trwało na tyle długo, że zrobiła się niezła kolejka wkurzonych klientów, a jej współpracownicy obserwowali sytuację z dziwnymi minami. Kiedy wreszcie udałem się do samochodu usłyszałem jak jeden z pracowników stacji powiedział "No nareszcie k..."

Po szkoleniu

Zmieniło się prawie wszystko. Nauczyłem się cieszyć życiem jak nigdy dotąd. Wzrosła ilość moich sukcesów nie tylko z kobietami, ale także i w innych sferach. Moje pojęcie o uwodzeniu też się bardzo zmieniło. Mając odpowiednie nastawienie nie trzeba się nawet specjalnie wysilać z technikami. Ostatnio, kiedy podobała mi się pewna kobieta odwróciłem się na moment by po chwili zobaczyć jak stoi przede mną patrząc mi się w oczy i się uśmiechając. Oczywiście od razu zaczęliśmy rozmawiać... Nawet moje koleżanki, które znałem kilka lat zaczęły się inaczej zachowywać w stosunku do mnie. Oczywiście droga przede mną jeszcze daleka, ale nie mam teraz zamiaru zawracać!

Dzięki za wszystko!

Byku
  Temat: 24-27 Kwiecień 2008r. - Szkolenie Zindywidualizowane - Soul
Solid

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 22795

PostForum: Wrażenia ze szkoleń: UWODZENIE I i II stopnia   Wysłany: Pon Maj 19, 2008 11:01 pm   Temat: 24-27 Kwiecień 2008r. - Szkolenie Zindywidualizowane - Soul
Wrażenia ze szkolenia, z tą myślą usiadłem do komputera, opisać to wszystko co się wydarzyło.


I pierwsze schody, nie wiem jak...
Tych wrażeń po prostu nie da się opisać...


Do rzeczy - zacznijmy od faktów.
Decyzja o wzięciu udziału w szkoleniu zapadła na kilka miesięcy wcześniej, wybór miasta, zebranie pieniędzy, kilka opinii na temat zebranych od przyjaciół i wpłata zaliczki.
Teraz już wiedziałem że muszę iść za Ciosem, jedyne czego nie byłem świadom, to fakt, że ten cios mnie powali.


Mając dostatecznie dużo czasu dogrzebałem się w sieci do całej masy materiałów. Siedziałem, czytałem oglądałem, analizowałem, wiedziałem jak to działa, ale nie miałem pojęcia jak swoją wiedzę wykorzystać. Na kilka dni przed szkoleniem chodziłem jak nakręcony a z wiedzy zrobił się mętlik, układanka z miliona puzzli którą trzeba było ułożyć.


:::The Day...


Zaopatrzony w napoje energetyczne długopis, torbę z aparatem, z którym się nie rozstaję i ciekawość, która w Dublinie zabiła nie jednego kota (curiosity killed the catt) udałem się na umówione miejsce. Z tego wszystkiego okazało się że nie doczytałem ostatniego maila od Adepta i pojawiłem się pół godziny wcześniej.
Rozglądając się dookoła zastanawiałem się jak to wszystko będzie wyglądać, obserwowałem przechodzących ludzi zaczepiając spojrzeniem kobiety. Dostrzegłem drugiego z towarzyszy gotowych zmierzyć się z sobą i podszedłem z pytaniem "ty też czekasz na chłopaków z WL" pięć minut później pojawił się Solid i Adept. Podchodząc do Solida, Adept zdążył sobie gdzieś pójść, przyglądałem się uważnie starając się dostrzec w czym różni się od przeciętnego faceta.
Nie różnił się niczym, był zadowolonym z życia kolesiem, miał mnie zaskoczyć, miał być guru, a był po prostu Mężczyzną...


Solid: "Witajcie panowie dzisiaj zaczyna się..."
kilka słów tytułem wstępu
Solid: "Nie marnujmy czasu zobaczymy co potraficie..."
Miałem nadzieję, że nie mówi poważnie, albo że wybierze kogoś innego.
Solid: "podejdź to tamtej dziewczyny"
Soul: "ta w spodniach w kratkę?"
zapytałem mając nadzieję, że jeszcze nie wszystko przesądzone i oszczędzi mi upokorzenia.


Pierwsze podejście, dwadzieścia metrów pokonywania siebie, jak się okazało zupełnie bezbolesne,
pierwsze zaskoczenie, Solid przy tej samej dziewczynie...


:::Trener Pełną gębą...


Dopiero wykład pozwolił rozwinąć Solidowi skrzydła, w kilka godzin ułożył moje puzzle i pokazał, fantastyczny świat kobiet, Adept dołożył nowy fragment i przykleił wszystko do tektury, pozostało jeszcze oprawić to w ramę. Ramę, w której miałem stać się Mężczyzną...


:::Bramy piekieł/bramy raju...


Umówiliśmy się w klubie, którego delikatnie rzecz ujmując unikałem jak ognia, głównie ze względu na kobiety, które jak myślałem chodzą tam podrywać facetów ze zbyt grubymi portfelami. Po trzech dniach przebywania w tym klubie zacząłem czuć się tam swojsko, a wszystko za sprawą kilku perełek, które udało mi się tam odnaleźć.
Jeszcze przed wejściem spotkałem jednego z kursantów i niewiele myśląc ruszyliśmy poznawać kobiety.


Soul: "Cześć, chciałem się was zapytać o ten klub, jestem ze znajomymi i chcieliśmy się dobrze bawić, myślicie że warto wchodzić, można poznać kogoś ciekawego?"
Dziewczyna: "jasne, że można... Nas"
Soul: "mmm to miło, jak masz na imię?"
...
Po krótkiej wymianie zdań kolega wskazał na ławkę przed klubem na której siedziały dwie dziewczyny, powiedziałem tylko "idź" , a w chwilę później dołączyłem do niego.


Wchodząc do środka czułem jak wzrasta poziom adrenaliny, nie wiele myśląc udałem się w stronę baru, kiedy poczułem na ramieniu rękę i usłyszałem "tamte dwie dziewczyny".
Trzy wyryte na blachę teksty były jedynym ratunkiem na opanowanie stresu, "cześć potrzebuję waszej opinii" zdenerwowanie odbierało zdolność trzeźwego myślenia, ale o dziwo
nie stało się nic złego i niestety nie wydarzyło się też nic przyjemnego. Wracam na drugą stronę baru. Solid "pamiętaj co Ci mówiłem, musisz..." Początek wieczoru upłynął na walce ze zdenerwowaniem, wyuczone trzy zdania zupełnie mi nie leżały, więc postanowiłem spróbować inaczej.
Solid: Tamte dwie, brunetka i blondynka...
...
Soul: "Hej mam do was pytanie, ostatnio rozmawiałem z koleżanką i prawdę mówiąc była to dość zażarta dyskusja. Muszę znać wasze zdanie... czy uważacie że kobiety są atrakcyjniejsze dla mężczyzn kiedy używają szminki... czy kiedy mają naturalnie pięknie ukształtowane usta?"
One: "Naturalne... tak jak my."
Pierwsza prawie natychmiastowa bardzo pozytywna reakcja i Solid Siedzący tyłem tuż obok i kładący moją rękę na plecy blondynki, żeby zaraz potem odciągnąć uwagę jej chłopaka.
W tym momencie zdałem sobie sprawę z tego, że mogę być sobą i najzwyczajniej w świecie dobrze się bawić. Zeszło ze mnie ciśnienie i reszta wieczoru była próbowaniem najróżniejszych pytań, ale wszystko miało się zmienić dnia następnego...
Wychodząc z klubu nie wiele myśląc zadzwoniłem do dawnej koleżanki, i spędziłem tę noc u niej.


:::Dzień po nocy...


Następny dzień zaczął się o 8:00. Nie mogłem spać, więc niewiele myśląc ubrałem się i udałem w stronę drzwi "jesteś pierwszym facetem, który ucieka mi z łóżka"... Soul: "musisz mi jeszcze otworzyć drzwi..." wsiadłem w samochód i pojechałem do marketu na zakupy.
Kolejna porcja energii w puszkach, płatki, mleko i Soul: "przepraszam czy znajdę gdzieś gotowe kanapki?" K: "niestety mamy tylko..." Soul: "właściwie chciałem tylko powiedzieć Pani że jest pani naprawdę piękną kobietą". Od samego początku wiedziałem, że jadę tam po to, żeby znaleźć jedną kobietę, której powiem że mi się podoba.


Kolejny wykład utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że Ci faceci z pozoru przeciętni potrafią działać i działają na kobiety.
Na wykład dotarłem spóźniony. Myśląc o poprzedniej nocy i kolejnych przede mną w drodze na wykład zauważyłem śliczną dziewczynę i na moje nieszczęście nie zauważyłem świateł stopu przede mną. Pierwszy raz w swojej karierze jako kierowca to kobieta była dla mnie ważniejsza niż to co się dzieje na drodze. Jak mogłem ich wcześniej nie dostrzegać...?
Z pogiętą rejestracją i dziwnym uczuciem zacząłem nowy dzień szkolenia.


Wracając z wykładu do samochodu zatrzymałem dziewczynę i chłopaka, wyglądali na zakochanych, a ja chciałem sprawdzić czy dam radę rzucić jej komplement...
usłyszałem "dziękuję od niego" i dostałem promienny uśmiech od niej :)


Kolejna wizyta w klubie była już zupełnie inna, przyszedłem sam więc nie wiele myśląc ustawiłem się w kolejce.
Soul: "cześć, chciałem was poznać zanim znikniecie gdzieś w tłumie..."
Dziewczyny: "ooo tak szybko?"
Soul: "jestem soul," przedstawiłem się "na dole nie będę mógł się do was dopchać :) "
...
Zamówiłem szklankę wody mineralnej i na rozgrzewkę podszedłem jeszcze do kilku dziewczyn. Wkrótce w klubie pojawiła się reszta i zabawa zaczęła się na całego.
Stres który odczuwałem dzień wcześniej zmniejszył się do poziomu, który spokojnie mogłem ignorować, a rozpoczynanie rozmowy wyuczonymi linijkami wydało mi się o połowę mniej skuteczne niż dzień wcześniej.


Solid: "Tamta słodka brunetka"
Była naprawdę piękna... Kobieta którą wcześniej dyskretnie bym obserwował tak by tego nie zauważyła...
Soul: "Jesteś wyjątkowo piękną kobietą i nie mogę w to uwierzyć, że Ci to mówię, ale bardzo chcę Cię poznać..."
K: "To miłe..."
...
byłem zauroczony łatwością z jaką toczyła się nasza rozmowa. Po raz pierwszy poczułem, że obnażając siebie wyzbyłem się wszystkiego, co sprawiało, że bałem się podchodzić do kobiet. Po prostu stałem tam i rozmawiałem, po jakimś czasie do stolika wróciła jej koleżanka. Z obiema spędziłem kilkanaście minut i zostałem zasypany uśmiechami.
Wróciłem do baru, Solid odwrócił się w moją stronę, poklepał po plecach "Zaczynasz to czuć", a czułem się rewelacyjnie.


Kolejną dziewczyną, którą zapamiętałem była ładna brunetka usiłująca zamówić drinka, stanąłem tuż obok...
Soul: "Trudno się doczekać na drinka..."
K: "Tak" odpowiedziała z dziwnym grymasem na twarzy
Soul: "może założymy spółkę i razem zaczniemy machać do barmanów" myślałem że się trochę rozchmurzy, ale usłyszałem jedynie...
K: "Nie sądzę"
Nie przejmując się zbytnio prawie wlazłem na bar, żeby zawołać jednego z barmanów, ona stała już chwilę przede mną, ale to do mnie podszedł.
Soul: "Może pan obsłużyć tę Panią..." rzuciłem zupełnie nie zwracając uwagi na nią..
K: "Dziękuję" tym razem ozdobione uśmiechem
Soul: "Gdzie masz znajomych, było by Ci łatwiej starać się o drinki."
K: "Jestem z koleżankami"
Soul: "Musisz mnie koniecznie przedstawić"
K: "siedzimy w tamtej loży" :)
Zamówiłem puszkę energii i poszedłem poszukać chłopaków, po kilku minutach wróciłem do niej, żeby spędzić miło czas.
Kiedy wraz z koleżankami postanowiły opuścić klub pożegnałem się i postanowiłem odwiedzić stolik z piękną brunetką i jej koleżanką.
Przywitały mnie z uśmiechem, a po kilku minutach opowiadając jakąś historyjkę zabrałem ich ręce ze stołu i złączyłem ich dłonie.
Byłem zdumiony że mi na to pozwoliły i jednocześnie trochę podirytowany, że nie wiem jak je rozdzielić, w tym momencie dotarła do mnie kolejna rzecz, o której wiedziałem ale zupełnie nie rozumiałem. Potrzebny mi kompan, ktoś kto zajmie się tą drugą kobietą...


:::Po raz trzeci...
:::czyli studia dzienne


Tym razem wykład stał się lekcją życia, po kilkudziesięciu minutach rozgrzewki z Adeptem; nie wiem co robił, jak to robił, ale hipnoza w którą totalnie nie wierzyłem wypełniała płuca świeżym oddechem; po tym seansie wyszliśmy z murów. Niedziela jak powszechnie wiadomo jest od tego, żeby się rozerwać, a ulubioną rozrywką ostatnich czasów są centra handlowe. Zaczepianie ludzi w środku dnia - ludzi, którzy w przeciwieństwie do wszystkich klubowiczów nie są nastawieni na poznawanie nowych osób wyciągnęło na świat kilka nowych sytuacji, z którymi trzeba było się zmierzyć. Kiedy wszyscy podążali za Adeptem ja wyciągnąłem aparat i przyczaiłem się na śliczną brunetkę (chyba mam słabość) strzeliłem kilka fotek prosząc żeby się zabawiła w modelkę, w kilkadziesiąt sekund ona i jej siostra totalnie onieśmielone uciekły. Niewiele myśląc ruszyłem w przeciwnym kierunku przeglądając fotki. Nie więcej niż dziesięć metrów dalej poczułem na ramieniu rękę.
K: "ale ja chcę te zdjęcia"
Soul: "masz jakiś pomysł, żebym mógł Ci je jakoś przesłać?"
Wyciągnęła kawałek kartki i zapisała swojego maila...


Kiedy już znalazłem chłopaków Solid oderwał mnie od ciepłej kanapy i wysłał w kilka setów.
Soul: "Przepraszam panią siedziałem obok i... nie mogłem się powstrzymać, musiałem podejść żeby powiedzieć pani że jest pani piękną kobietą..."
dziewczyna spojrzała, po czym opuściła głowę i odwróciła wzrok.
Miałem już odejść...
K: "przepraszam pana, bo wie pan... miałam bardzo zły dzień" Kąciki jej ust delikatnie się uniosły
K: "jest pan pierwszym mężczyzną od dłuższego czasu który sprawił, że..."
K: "naprawdę poprawił mi pan humor."
Nie odrywałem od niej wzroku, a jej reakcja totalnie mnie zaskoczyła, uśmiechała się prawie przez łzy, a ja poczułem że to wszystko ma jakiś sens, że uwodzenie to dawanie kobietom szczęścia i magii w ich nudnym i zwykłym życiu.


Wróciłem do swojej filiżanki kawy i zdążyłem dopić do końca kiedy znów pojawił się Solid...


Solid: "teraz podejdziesz do tej w niebieskiej bluzeczce."
Soul: "oszalałeś, ona jest z rodzicami! Jak ja ma to zrobić!" myśląc że żartuje.
Solid: "idziesz i robisz wszystko, żeby wysłali cię z nią na kawę."
Poczułem stres sto razy większy niż przy pierwszym podejściu tego szkolenia...
nogi jak z waty, roztrzęsiony głos ręce, pustka w głowie i jedna myśl: jeśli tego nie zrobię całe trzy dni szlag trafi i nigdy się nie przełamię.
Wolno podążając za przerażającym setem układałem jedno zdanie po którym miałem zacząć rozmowę.
Soul: "Przepraszam państwa" zatrzymali się i zwrócili w moją stronę, ojciec z matką wbili we mnie spojrzenia, które miały pozbawić chęci rozmowy wszystkich natrętów z ulotkami, promocjami i innymi propozycjami.
Soul: "zatrzymałem państwa, bo chciałem powiedzieć, że mają państwo prześliczną córkę"
Cała rozmowa później potoczyła się jakimś zupełnie niezrozumiałym dla mnie torem, spodziewałem się tak chłodnej reakcji, że byłem gotów na najgorsze, jak się okazało po przedstawieniu się i zamienieniu dwóch zdań ojciec zaczął chwalić się swoją córką, co totalnie zbiło mnie z tropu. Mógłbym identyczną sytuację prześledzić na forach w książkach i dalej nie wiedziałbym jak zareagować. Wniosek - sztuka interakcji wymaga stawiania czoła wyzwaniom.


:::Studia wieczorowe...


Ostatni wieczór przywitał mnie totalnym kryzysem energetycznym...
Spotkanie w klubie zaczęło się tradycyjnie od rozgrzewki. Tego dnia pojawili się jeszcze Feniks którego poznaliśmy wcześniej, Martin i jeszcze jeden z towarzyszy broni, którego imienia nie zapamiętałem. To co czułem tego wieczoru przypominało mi jeden stan. Extasy... Stan wszechogarniającej szczęśliwości, wyglądałem trochę jak chłopiec z ADHD, a przynajmniej tak się czułem. Nie wiem dlaczego na celownik wziął mnie Martin, wysłał do kilku setów, ale stan w którym byłem nie pozwalał mi spokojnie rozmawiać. Zamówiłem szklankę wody i wróciłem do Martina "słuchaj muszę to robić sam, zawołam Cię kiedy będziesz mi potrzebny" udaliśmy się w stronę parkietu, postawiłem szklankę na barierce i wbiłem się w tłum, dwa podejścia, wyciągnięcie ręki i taniec, komunikacja bez słów. Dopiero teraz poczułem że wraca do mnie spokój, parkiet... to tu jestem królem.


Kiedy wszystko wróciło do normy wróciłem do baru i zacząłem rozmowę z dwoma dziewczynami, bez zdenerwowania burzy hormonalnej. Uśmiechająca się blondynka i raczej mało zainteresowania brunetka. Tuż obok stało dwóch kumpli, z którymi kiedyś pracowałem. Widziałem, jak próbowali rozmawiać z tymi dziewczynami wcześniej, teraz tylko stali i słuchali nie mogąc wyjść ze zdziwienia, kiedy ja zastanawiałem się tylko kiedy podejdą i zepsują mi zabawę. Nie wiedzieli o szkoleniu i tym bardziej nie wiedzieli o PUA. Czułem ich spojrzenia, więc postanowiłem odejść i znaleźć sobie inny set.


Po kilku otwarciach zauważyłem, że z drugiej strony baru wraz z kilkoma koleżankami stała dziewczyna, którą dzień wcześniej poznałem stojąc w kolejce do klubu. Całą grupę zauważył też Feniks i kiedy ja siedziałem z młodziutką blondynką on zajmował jej przyjaciółkę. Rozdzielona grupa nie starła się odbić naszych towarzyszek więc wszystko szło wyśmienicie. Po kilku minutach Feniks zniknął gdzieś z brunetką, a ja byłem pogrążony w konwersacji. Nie wiadomo skąd pojawił się Adept "nie siedź w miejscu, bierz dziewczynę i idźcie gdzieś indziej" nie posłuchałem i to był błąd, o czym przekonałem się chwilę później, kiedy wróciły się wszystkie jej koleżanki.


Kolejna runda w okół baru wepchnęła mnie na dziewczynę z którą tańczyłem, jej koleżanka zostawiła nas samych kiedy tylko postanowiłem ulokować się w centrum przesadzając ją na krzesełko obok. Po trzech dniach szkolenia zauważyłem, że totalnie zmieniłem zdanie o kobietach. Ta była bardzo miłą dziewczyną, za której towarzystwo wcześniej dałbym bardzo wiele, teraz patrzyłem na nią jak na koleżankę, nie była dziewczyną, która zaprzątnęła mi głowę, dotrzymywałem jej towarzystwa bardziej z uprzejmości i chęci odetchnięcia, kątem oka skanując okolice.
Solid stał obok tuląc w ramionach słodką dziewczynkę ubraną w krótką jeansową spódniczkę i białą bluzeczkę. Przyglądałem się przez chwilę zabawie jaką toczył z tą dziewczynką, która raz po raz uśmiechała się i marszczyła zadarty nosek. Sam ledwie nadążałem za rozmową która siłą rzeczy zeszła na drugi plan. Widząc, że nie najlepiej mi idzie dzielenie uwagi odprowadziłem dziewczynę do koleżanki i stwierdziłem, że czas zakończyć wieczór.


Wracałem do chłopaków, żeby się pożegnać i natknąłem się na wspomniane wcześniej blondynkę i brunetkę... W trakcie wieczoru miałem jeszcze okazję zatańczyć z nimi, i wiedziałem, że blondynka jest wyborną tancerką. "witaj tancereczko" zawołałem z połowy parkietu wyciągając rękę w jej stronę. Wiedziałem w jaki sposób ją pochwyci, żeby wybić się w spin, którego żadna inna dziewczyna na tym parkiecie nie była w stanie wykonać. Po dwóch kawałkach nie byłem w stanie nabrać dość powietrza w płuca, żeby powtórzyć ten karkołomny taniec. Agnieszka, bo tak miała na imię, zdążyła zostawić gdzieś w loży swój żakiet odsłaniając plecy, przecięte dwoma cieniutkimi łańcuszkami. Nie mogąc złapać oddechu z szerokim uśmiechem po ostatnim obrocie wypuściłem ją w stronę baru... nie mogłem oderwać wzroku... niewielki kawałek atłasu spływał po jej piersiach z każdym krokiem odkrywając boki, odwróciła się, a ja niewiele myśląc położyłem dłoń na plecach...


Soul: "Poznaj mojego przyjaciela... Solid", odwróciłem się w jego stronę "stary nie masz pojęcia co ta dziewczyna zrobiła ze mną na parkiecie, ledwie łapię oddech"
Po tych słowach znów wziąłem jej rękę, żeby wykonać kilka obrotów i zabrałem ją kawałek dalej.
Porozmawialiśmy przez chwilę, po czym zabrałem numer telefonu "jak Cię wpisać?" ona:"Agnieszka" Soul: "mam już kilka Agnieszek, muszę wiedzieć że dzwonię właśnie do Ciebie, muszę Cię jakoś miło kojarzyć" Agnieszka: "Wpisz Koteczek..."


Zakończyłem wieczór ledwie stojąc na nogach ze zmęczenia...


:::Dzień czwarty...


Okazał się najlepszym ze wszystkich.
Ten dzień spędziłem z Adeptem, nie podchodziliśmy do dziewczyn, nie uwodziliśmy, słuchałem wszystkiego co miał do powiedzenia...
Jak się okazało podsumowanie naszego działania, detalicznie wyłożone błędy i sposoby radzenia sobie z nimi uświadomiły mi jedno:
W ciągu poprzednich dni szkolenia mogło wydarzyć się znacznie więcej...
Przesiedzieliśmy tak kilka godzin, a ja odtwarzałem wszystkie wydarzenia dni poprzednich, widziałem siebie w sytuacjach, które przestawałem kontrolować...
Nie wiem, czy powinienem był zadać sobie trud i wypytać Adepta o to wszystko wcześniej, czy dobrze się stało że dostałem raport ze swoich poczynań i niejako bazując na doświadczeniach mogłem zacząć budować właściwe reakcje. W każdym razie tego dnia wiedziałem co robić dalej. Pożegnałem Adepta i udałem się do swojej ex.


Wyszliśmy na rynek, do kawiarni, a ja w poszukiwaniu wolnego stolika zauważyłem dwie dziewczyny...
weszliśmy do środka, ale wiedziałem, że nie mogę zostać. "przepraszam Cię ale muszę porozmawiać z tamtą dziewczyną"
Znałem tą dziewczynę z widzenia, odwiedzaliśmy te same kluby, kiedy mieszkałem we Wrocławiu i nigdy nie miałem dość odwagi, żeby do niej podejść. Nawet alkohol nie był w stanie złamać strachu.
Soul: "Cześć, zauważyłem Cię, wchodząc do środka i nie mogłem pozwolić, żebyś wyszła zanim nie powiem Ci..."
Agata: "tak"
Soul: "Jesteś piękną kobietą, widywałem Cię wcześniej w ... i bardzo chciałbym cię Poznać"
Agata: "Dziękuję" przyozdobione pięknym uśmiechem.


Usiadłem tuż obok, przekładając jej torebkę na drugie krzesło, chwila rozmowy i wraca jej koleżanka...


Soul: "nie wiem, czy wiesz, ale Agata właśnie umówiła nas na randkę"
Obie rozbawione zdecydowały się przyjść następnego dnia w umówione miejsce, a ja wróciłem do środka.
Kiedy płaciłem za koktajl do środka weszła koleżanka Agaty... "co tam" zapytała "wiesz nie mam do was żadnego namiaru" odpowiedziałem z rozbrajającym uśmiechem
"poczekaj zaraz zapiszę Ci numer" zerknąłem na karteczkę: Agata xxx xxx xxx "nie będzie zła, że rozdajesz jej numer?" zapytałem, w odpowiedzi słysząc... "Nic się nie martw wszystko jej wytłumaczę :-) ", "Ok tylko mi ją jeszcze narysuj, żebym zapamiętał jak wygląda"


pozostałe kilka dni było naprawdę Ciekawe, a dzienna szkoła na skąpanym w słońcu wrocławskim rynku święciła triumfy nad klubowym uwodzeniem.


:::Dwa tygodnie później...


Powrót do Dublina uprzyjemniała mi słodka blondynka poznana w terminalu odpraw, leciała do swojego chłopaka, ale nie omieszkała zostawić do siebie numeru telefonu wraz z serdecznym uściskiem. Wsiadając do autobusu zeszło ze mnie powietrze, poczułem, że wszystko się skończyło i wracam do normalnego życia. Wysiadłem w centrum i nerwowo zacząłem rozglądać się po ulicach, nie byłem tym samym człowiekiem... To nie mogło się skończyć ot tak. Dwa dni opowiadałem znajomym wszystko co się wydarzyło na szkoleniu, opowiedziałem też jednej dziewczynie, którą wcześniej raz spotkałem i z którą postanowiłem się umówić... pierwszy majowy weekend spędziłem podróżując po północnej Irlandii ze znajomymi. Miałem problem, została jeszcze jedna blokada do usunięcia... język. W czasie wycieczki dziwnie zmieniła swoje nastawienie do mnie jedna z koleżanek. Ostatniego dnia wycieczki wylądowaliśmy w restauracji. Płacąc rachunek spojrzałem managerce w oczy i jak w transie "I have to say... You are beautifull woman, trully unique..." zamieniłem jeszcze dwa zdania i wyszedłem, a za mną kumpel z niedowierzaniem w oczach... Po wycieczce wciąż mając problemy z Irlandkami postanowiłem się skupić na wychodzeniu z szufladki przyjaciel... jak się okazuje da radę z niej wyskoczyć, ale czeka mnie jeszcze długa rozgrywka.


:::Co się zmieniło...


Dziewczyna, której opowiedziałem o szkoleniu jest teraz moją dziewczyną, dziewczyny z baru do którego chodzę na lunch ładują mi większe porcje tylko dla tego, że z nimi flirtuję, a Irlandki witają mnie łamanym Cześć i obiecują że nauczą się więcej :-) zdążyłem w międzyczasie namówić na spotkanie dwie dziewczyny z internetu, co wychodziło mi bardzo rzadko, zauważyłem, że cała masa kobiet na ulicy rzuca mi zalotne spojrzenia, a koleżanki lesbijki kiedy mnie ujrzały po raz pierwszy stwierdziły, że cały promienieję.
Co to dla mnie znaczy?
Chce mi się żyć...


Dzięki za wszystko
Soul
  Temat: 8-10 Luty 2008 - Warszawa - Szkolenie Walentynkowe
Solid

Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 30188

PostForum: Wrażenia ze szkoleń: UWODZENIE I i II stopnia   Wysłany: Sro Lut 27, 2008 1:02 am   Temat: 8-10 Luty 2008 - Warszawa - Szkolenie Walentynkowe
Decyzję o szkoleniu podjałem dość spontanicznie. Miałem już dosyć często pojawiających się sytuacji kiedy brakowało mi odwagi by wdać się w jakąś interakcję z piękną kobietą. Nawet jeśli jakoś zdobyłem się na to nie bardzo wiedziałem co dalej. Szkolenie mogło okazać się wyrzuceniem kasy w błoto ale pomyślałem sobie a co mi tam nawet jeśli instruktorzy naczytali się tylko jakichś materiałów a ich metoda to zlepek ogólno dostepnej wiedzy to i tak zaoszczędzę trochę czasu bo dostanę jakieś informację w postaci skompensowanej i wyselekcjonowanej. Na szczęście było zupełnie inaczej. W ciągu trzech dni moja głowa puchła od potoku wiedzy. Ale ważniejsze od samej wiedzy było to co Adept, Solid i Adventuer przekazywali swoim sposbem bycia - ich filozofę życia. Weź od życia to czego chcesz. Wyczaruj magię w swoim życiu i życiu kobiet spraw by pamiętały cię na zawsze. Jest OK bycie kimś zjebiście pewnym siebiem. Miej swoje zasady i nie pozwól ich nikomu łamać. Dało się odczuć, że są żywymi przykładami tego co mówią. Jesteś najlepszym wyborem jakiego może dokonać kobieta. Każdy z nich ma swój odmienny styl uwodzenia i specalizuje się w czym innym. Dzieki temu można wybrać spośród ich stylów najbardziej odpowiadające elementy.



Praktyka

W klubie kilka rozgrzewkowych otwarć i do dzieła. Otwarć zrobiłem mnóstwo z lepszym lub gorszym skutkiem. Podobało mi się to że dostawałem feedback od Solida i Adepta, wytykali mi moje błędy i zagrzewali do boju. Zdziwiające ile udawało im się zaobserwować mimo, że nas kursantów było kilku penetrujących cały klub. W pewnym momencie zorietowałem się, że podchodzenie i otwieranie przestało sprawiać mi problemy. Czułem się świetnie. Nastepnego dnia inny klub, głośniejszy, praktyka na żywo pod okiem Solida i Nadi. Nie mogłem sobie wybaczyć, że zepsułem grę ze śliczną blondynką a mogło być to coś specjalnego. Pozatym nie wyszło mi klika prób pocłaunków z innymi dziewczynami chyba za bardzo chciałem sobie coś udowodnić. Ale czy nie lepiej mieć takie problemy niż czaić się żeby podejść a później pluć sobię w brodę że okozja została zmarnowana.



Ostaniego dnia szkolenia, podsumowane i dodatkowe informacje. Ciekawy wykład Nadi o kobietach biseksualnych, mam nadzieje że niedługo i ta wiedza przyda się w praktyce.



Czując niedosyt praktyki ostatniego dnia wychodzę z dwoma innymi kursantami. Emanuję jakąś dziwną aurą dziewczyny same mnie zaczepiają. Jedna prawie zdąrzyła mi rozpiąć koszulę zanim zorientowałem się co się dzieje.

Mówię jej: Musisz na to zasłużyć .

Ona: Dlaczego? Ale mam już 18 lat.

Nie była w moim typie pobawiłem się z nią chwilę i dałem jej klapsa na do widzenia.

Od czasu szkolenia ciągle przekonuje się, że włączyła się we mnie jakaś tajemna moc,

magnes zaczął działać i staje się coraz silniejszy.

Choćbym nie wiem ile ksiązek o uwodeniu przeczytał nie odniosłoby to takiego efektu jak te dwie noce praktyki. Najceniejsza w tym wszytskim była inspiracja do zmian do tego co jest możliwe, nowe świerze spojrzenie na wiele spraw. Niewątpliwie szkolenie to była jedna z najlepszych inwestycji mojego życia. W końcu poczułem wiatr w żaglach.



Pozdrowienia dla ekipy WL i chłopaków ze szkolenia.


Jordrim
  Temat: 8-10 Luty 2008 - Warszawa - Szkolenie Walentynkowe
Solid

Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 30188

PostForum: Wrażenia ze szkoleń: UWODZENIE I i II stopnia   Wysłany: Pon Lut 18, 2008 12:52 pm   Temat: 8-10 Luty 2008 - Warszawa - Szkolenie Walentynkowe
Witam

Jak obiecałem, wysyłam moje wspomnienia ze szkolenia. Akurat mam chwilke czasu, bo slucham Waszej nowej audycji w NagoFM

Tak więc ("swoją drogą..." chciało by się rzec ):

*****

Piatek rano, po ulokowaniu się w hotelu ruszam na pierwsze spotkanie. Pełno adrenaliny, wszak wedlug innych sprawozdań (takich, jak to) człowiek wychodzi zupełnie inny niż przyszedł . Bez problemu znajduję sale. Czterech prowadzacych i kilku uczniów. Każda ma inne doświadczenia, inny background, ale wszyscy są tu w tym samym celu. Prowadzący robią ogromne wrażenie. Fizycznie nie wyglądają może na modeli, jak się spodziewałem, ale wystarczyło pare minut żeby zrozumieć, że to najlepsi w swoim fachu specjaliści w polsce. Prawdziwi Alfa. Naturalny luz i pewność siebie, szybka i celna riposta na każdą kwestie. Niezwykła energia od nich bijąca.

Na początek introduction. Każdy coś opowiedział o sobie. Ja na dzień dobry zostałem zjebany za maila, jakiego im wysłałem i dostałem obietnice, że za dwa dni będę się z niego śmiał (200% racji !!!). Siedzę troche niepewny siebie, ale z każdą chwilą jest lepiej. Siedem godzin wykładów i ćwiczeń. Teoria i jeszcze więcej teorii. Troche suchej praktyki z innymi kursantami i wreszcie ustawka na klub. Dzień pierwszy: Park.
Wracam do hotelu. Długa kąpiel z masą przemyśleń, powtórką teorii i rutyn. Wreszcie 23. Ruszam na metro, gdzie spotykam Fenixa. Dostałem mandat, ale nic nie zepsuje mi humoru. Nie po to tu jestem. Szybka zbiorka i wchodzimy.

Na poczatek excusów pełno. Każdy zrobił już ze dwa podejścia a ja nic :/. Podchodzi Solid: "te dwie za mną przy barze, jedziesz!" Podchodze i lece z zazdrosna dziewczyna. Coś tam pogadałem, ale nie szło mi najlepiej. Nogi jak z waty, chociaż staram się panować nad sobą i głosem. Nawet starały się mnie zatrzymać, ale cóż. Odchodze. Solid: "jakie widziałeś sygnały zainteresowania?" Ja:"eee...". Solid: "ta po lewej bawiła się włosami!". Potem z lekkimi wypchnięciami Solida zaliczyłem jeszcze ze 4 sety. W większości widziałem IOI od jednej, ale IOD od koleżanki, więc olewałem (debil! ale cóż...). W końcu mówie sobie: próbuj na parkiecie, coś tam pamiętasz z ebooka . Pytam Solida o opinie. "Jak dasz rade, to ruszaj!". Wyskakuje na parkiet i wszystko się zaczyna powoli obracać do góry nogami. Z każdą kolejną laską jestem coraz pewniejszy siebie. W konću byłem już taki pewny, że poszedłem na scene! Mówie do fenixa: "Są dwie laski, bierzesz jedną, a ja drugą", ale akurat w tej sekundzie brunetka została zajęta.
Daje nura na scene i tancze z blondynka. Koniec kawałka, ona odchodzi. Już zaczynam schodzić ze sceny kiedy nagle czuje dłoń na ramieniu i słysze "odbijany". Odwracam się, a tam owa brunetka . Po dziesięciu sekundach słysze "wiesz, nikt tak dziś ze mną nie tańczył jak ty". Życie jest piękne. Chce ją ściągnąc na kanape, ale nie wychodzi. Chce dalej tanczyc. Olewam i ląduje na kanapie z jej koleżanką blondynką. Ogólnie pod koniec imprezy miałem power jak nigdy w życiu. Robiłem rzeczy jakich bym w życiu nie zrobił. Np. laska ściągnięta z parkietu stoi w kolejce do baru żeby nam kupić drinki, a że kolejka była długa, biore jakąs laske obok na parkiet na jeden kawałek

Potem wracam, odbieram drina i na kanape . Ogólnie ściągnąłem na kanapy 5 lasek, zrobiłem nie wiem ile podejść. A na koniec imprezy usłyszałem od Solida, że mam taką moc preselekcji, że laska przy barze na mnie zerka D. Wychodzimy o 4. BTW: wielki podziw dla Solida za umiejętności! Aha i thx dla Adventurera za sztuczke z reką na placach przy prowadzeniu . Wszystkie posłusznie szły za mną i żadna nie zabrała dłoni

Raport, pare godzin snu i znów wykłady. Na początek podsumowania . Potem szybka technika hipnotyczna wykonania Adepta. Ten niezwykły głos i rozluźnienie naprawde sprawiły, że do dziś wierzę, że emanuję olbrzymią kulę żółtej energii dookoła mnie:D. Potem znów teoria i teoria. Teraz mam dużo więcej jasności. Z tą samą wiedzą, coś by z tych pięciu lasek na kanapach może wyszło . Po jeszcze większej dawce teorii niż wczoraj ustawka. Dziś będzie podział grupy na dwa kluby. I dobrze. Przynajmniej może nie usłyszę "Twój kolega już mi to mówił dziesięć minut temu" D.
Powtórka z dnia poprzedniego. Hotel, kąpiel na relaks, przemyślenia, replay teorii. 23 i spotkanie w McDonaldzie.

Słysze od Solida: "Idziesz z nami do tego klubu ?". Jako, że z Solidem najlepiej mi się pracowało poprzedniego wieczoru nie zastanawiam się ani chwili. Tabletki do ssania , mała adrenalinka, ale i więcej spokoju, krótka kolejka i już jesteśmy w środku. Na początek standardowe kółko. Poznanie terytorium, wypatrzenie najlepszych lasek i setów i zaczynamy jazde. Na początek ruszam na parkiet, nauczony dniem poprzednim, że tam mam największe sukcesy. Dwie minuty i już tańczę z jakąs laska. Ściągam z parkietu, krótka gadka i KC. Potem ją troche olałem, bo to przecież ćwiczenia, a nie szukanie laski. Rundka dookoła klubu, zlokalizowanie reszty ekipy. Potem było trochę gorzej. Pare tańców, kilka małych setów, ale wydaje mi się, że z każdym niepowodzeniem mój INNER GAME słabł coraz bardziej. Generalnie odczuwałem, że ten klub to znacznie głębsza woda niż Park, ale C'est la vie . W końcu przed 2am rozważałem albo dołączenie do ekipy Adventurera, albo powrót do hotelu. Krótka rozmowa z Solidem i słyszę "laska na schodach siedzi sama,
jedziesz!" Bezpośredni direct. Ona rogal i jakoś poszło. 1,5 godziny z nią spędziłem aż miałem dość bo pomimo różnych sztuczek i podejść nie chciała pójść na KC (p**przone wymówki o wierności chłopakowi! Jasne!). Ale tak jak z nią, nigdy z żadną laską nie tańczyłem w moim życiu. Dużo mniej to miało wspólnego z tańcem, a prawie wszystko z sexem
Wszyscy parkiecie w zasięgu wzroku obserwowali nasze ruchy . Podchodzi do mnie Solid: "Jak tak się o Ciebie ociera tyłkiem w tańcu to Ci staje? " Ja: "No wiesz..." Solid: "No to wszystko z Tobą jest OK D".

Jak już olałem tą laske, to dołączyłem do reszty kibicującej Fenixowi w ONSie. Wszakże wspieramy się wzajemnie i jest to sukces ekipy (Dalej nie moge uwierzyć, że nie wziąłeś taxi Damian! Taki kawał na piechote chciałeś iść?). Potem zaliczyłem jeszcze szybki KC z jedną laską, co sie na mnie rzucała tym więcej im bardziej ją wciskałem w ręce innego kolesia obok:D.
Szybki kawałek na parkiecie dla odprężenia i miłego zakończenia wieczoru i finito. Jeszcze tylko Solida spotkałem po wyjściu i usłyszałem śmieszną historyjkę z gejem D. Generalnie wieczór pod pewnymi względami gorszy od pierwszego (mniej podejść skutecznych, malejąca pewność siebie aż do 2am), ale pod pewnymi dużo lepszy (miałem większe kompetencje co do działania po otwarciu, zaliczyłem dwa KC i ten taniec, który będę jeszcze trochę pamiętał).

Hotel, raport, jeszcze mniej snu (trza się wszakże wyprowadzić z hotelu ) i znów wykłady. Podsumowanie dnia poprzedniego. Ogólnie troche mnie te podsumowania podbudowały, bo nie wszyscy mieli KC.

Fenix został zjebany ostro, że nie zaliczył ONSa (przeze mnie tesh) . Potem troche teorii, ale też więcej luzu. Brakowało mi teorii z DayGame (dostałem już maila, thx Adept), a szczególnie praktyki, ale może się zdecyduje na osobne szkolenie z DAYGAME, jak mi nie będzie wychodzić. Potem gdzieś, przez ogromne przemęczenie organizmu, przebił się smutek. To już koniec. Kurde naprawde polubiłem tych ludzi :/ Ale spotkamy się znów na zjeździe w marcu! Pozdro dla całej ekipy WL.

Wychodzimy z budynku i wiem, że mam pociąg za dwie godziny. Fenix: "No co ty teraz będziesz jechał? Przełożymy to i wracamy na klubing!" Idziemy na dworzec. Nigdy się tak nie czułem. Spokój, niezwykła pewność siebie. Fenix to samo. Idziemy, a wszedzie dookoła same IOI. Na dworcu z rogalem do kobiety od obsługi klienta. Niby jej szefowa powiedziała, że nie da się przełożyć, ale kobieta się męczyła z 10 minut na komputerku i wszystko już było OK . Potem przygotowania itp itd i przed jedenastą znów siedzimy w tym samym McDonaldzie gdzie dzień wcześniej. I nagle wiem, że jestem innym człowiekiem. Dwa stoliki dalej siedzi całkiem niezła laska z jakimś nieśmiałym i małomównym frajerem. A ja czytam jej BL jak gdybym miał słownik. Boże jak ona się starała żeby było w miare luźno, ale biła od niej nuda, zniechęcenie i coraz większa nuda . Wreszcie pojawia się trzeci z nas i czas ruszyć.

Wbijamy do klubu, ale jest troche przed jedenastą i klub jeszcze w miare pusty. Pełen pozytywnej energii i pewności siebie robie co chce. Parkiet prawie pusty, a ja biore laske za rekę i na środku parkietu przy pustym klubie noga między jej uda i tańczymy. Ale to tylko rozgrzewka, a laska nie była zbyt ostra. +/- 5-6. Potem jakieś sety i wreszcie ruszam do najostrzejszej laski w całym klubie! Direct potem krótka wymiana zdań c&f ale olałem. Laska HB 9-10. Nie wiem czy nie byłem jedynym przez cały wieczór, który do niej nie podszedł, bo nie widziałem jej z facetem nigdy ale na to lałem. Potem jeszcze pare podejść. Z jedną laską HB7 Wylądowałem na schodach, ale chyba była trochę starsza i oblałem też jeden shit test, ale z mojej winy, bo nie było możliwości obejścia. W sumie mogłem olać ten test, ale cóż. Człowiek, który nie popełnia błędów nie ma możliwości rozwoju. Około 24 klub był przepełniony i było dwa razy więcej facetów niż lasek. Doszliśmy zgodnie do wniosku, że zmienimy lokal na inny i wrócimy koło 2, kiedy będzie łatwiej . Zmieniamy lokal (nie pamiętam nazwy, ale dużo mniejszy poziom). Chwilka na rozpoznanie terenu. Dużo więcej wolnych lasek. Robie jakieś podejście do jednej, ale średniej. Po paru minutach oblałem jakiś Shit Test, bo chciałem to przerobić na żartobliwą odpowiedź ale nie wyszło do konca tak jak chciałem. Trudno. Krótka wymiana zdań z Fenixem i look na parkiet. Jest jedna blondi, typ Dody HB8-9, dookoła pełno śliniących się facetów błagających o taniec. Patrze a Fenix już zagaduje już siostrę (na blondi się nie zdecydował ). Podchodzę i rzucam MEGA directa, jakiego usłyszałem na szkoleniu: "Czy uważasz, że byłoby to niestosowne, gdybym zaproponował Ci dzisiaj seks? ". Laska ewidentnie zaczyna się trochę denerwować. Ja pełen luz. Idziemy podagać w spokojne miejsce, zdala od hałasu, a ja widzę wzrok tych wszystkich AFC hehe . Luźna gadka ja zrelaksowany, ona ewidentnie zdenerwowana. Pierwsze pięć minut nie panowała za bardzo nad ciałem i głosem. Chyba wywarłem dobre wrażenie . Ale im dłużej z nią rozmawiałem tym mniej miałem na to ochotę. Była wręcz stereotypowo pusta i głupia. Siadam z Fenixem i krótkie sprawozdanie i wymiana zdań. Nagle przechodzi jakaś panna. Fenix: "Kurde mogłem ją zatrzymać!" (Już znikneła za rogiem). Ja: "czekaj tu na mnie:D". Dziesięć sekund później ich sobie przedstawiłem i wróciłem do mojej HB blodni. I tak
nie miałem co robić. Znowu jakaś gadka, trochę kina, c&f, ale nagle zrozumiałem że aż się zmuszam! Taka ostra dupa! Wszyscy na parkiecie się do
niej ślinią, a mnie chce się aż żygać z powodu jej głupoty! [Sic!] Ja to nie ja z piątku :DDD. Wracam do Fenixa, mówi, że idzie OK, ale laska jest
niesamowicie nieśmiała.Wracamy do klubu, już tylko w dwójke. 2am, laski są chetniejsze, a ja świetnie zaczynam rozumieć porozumienie z wingiem.
On mnie potrzebuje (żeby przyciągnąć laske, odciągnąć koleżanke laski itp) to działam, ja go potrzebuje - to samo. Porozumienie praktycznie bez słów! Pare podejść. Świetnie nam wychodzą sety dwójkowe. Fenix odciąga jedną, ja drugą i jest spokój . Jedna sytuacja, której nigdy nie miałem. KC w 5 sekund! Powoli przemieszczam się przez środek parkietu, trochę tańcze. Nagle czuje klapsa na tyłku! Odwracam się. HB8. Ja: "Klepnełaś mnie? ", Ona: "Ojej, niechcący (jaaasne)", Ja: "No to za kare buziak (i pokazuje na policzek)", Ona daje buzi, ja rogal i zaczynam się odwracać, a ona mnie zatrzymuje i słyszę "A w usta...? " No to ja KC. Mija 4-5 sekund całujemy się coraz namiętniej na środku parkietu poczym delikatnie ją odpycham i mówię "Na więcej liczyć niestety nie możesz" rogal i odchodze a ona miała szczęke na ziemi. (BTW: To była dobra "ósemka". Przed szkoleniem zachowałbym się jak napaleniec, a nie w taki sposób). Ogólnie wieczór dosyć udany . Żałuję tylko jednej mega blondi (fenix wie o kim mówie), którą olałem, bo chciała przejąć kontrolę nad wszystkim grając najpierw na zazdrość,
a potem na trudnoprzystępną księżniczkę do zdobycia (pomimo, że ewidentnie starała się być często w zasięgu mojego wzroku). C'est la vie. Nie ta to inna. Pozdro Fenix, trzeba się zgadać na jakieś wingowanie .

Co się we mnie zmieniło po szkoleniu? Boże! Wszystko! Dziś naprawdę śmieję się z tego e-maila, a jak patrzę w lustro to widzę innego człowieka. Wiem, że do poziomu Solida, Adventurera czy Adepta mi jeszcze bardzo bardzo daleko. Dopiero (używając metafory Adventurera) zostały przede mną otarte drzwi, stoję w progu i mam daleką drogę na piechotę do celu. Ale jedno wiem na pewno. Nie zamierzam tych drzwi już zamykać.


*****

Pozdrawiam całe WL i resztę kursantów z naszego szkolenia,
Martin

martin_g_21@wp.pl
  Temat: Szkolenie Zindywidualizowane - Październik 2007 Entcantador
Solid

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 21927

PostForum: Wrażenia ze szkoleń: UWODZENIE I i II stopnia   Wysłany: Wto Lis 06, 2007 8:07 pm   Temat: Szkolenie Zindywidualizowane - Październik 2007 Entcantador
Lont zostal odpalony...

Gdy wyruszalem z domu na szkolenie, to nie wiedzialem czego sie moge spodziewac... Tysiace mysli w glowie... Czy zmieni sie moje zycie po tym szkoleniu, czy to zmarnowane pieniadze...? Tego wtedy nie wiedzialem. Przed szkoleniem wiedzialem, ze kobiety sie mna interesuja, ale nie wiedzialem jak to wykorzystac. Poszedlem sie dowiedziec jak to robic. I oczywiscie sie nie zawiodlem !!! ale caly czas przewijalo mi sie w glowie pytanie czy bedzie warto?

Na umowione miejsce dotarlem przed czasem (przeciez nie moglem sie spoznic na najwazniejsze szkolenie w zyciu ). Solid juz czekal. Pozdrawiam Trenerzy musieli zobaczyc co umiemy, wiec od poczatku podchodzimy do lasek na ulicy i pytamy o byle co. Popelnialismy duzo bledow. Nastepnie czesc teoretyczna... Normalnie pranie mozgow notatki porobione wiec po czesci teoretycznej wracamy do domow, zeby sie przygotowac przed wypasaniem noca. Gdy wracalem do domu to tysiace mysli na sekunde przeplywalo w mojej glowie. cos niesamowitego...

Nie ma odwrotu...

Z racji tego, ze do jednego z klubow nie zostal wpuszczony Adept, zmieniamy lokal. Przed wejsciem poznalem Tupaka i innych. Bilem sie z myslami, bojac sie kompletnego odrzucenia i wrecz oburzenia lasek, ze wogole do nich podchodze. Bilety kupione wiec do dziela. Adept z Solidem ledwie zdazylem zdjac wierzchnie okrycie maja dla mnie cel- jak dla mnie HB7,5. "raz, dwa, trzy - jedziesz..." wiec jade. Poczatek mozolny, otworzylem ja i ku mojemu zaskoczeniu nie oburzyla sie, nie wezwala ochrony... oczywiscie po otwarciu nie wiedzialem co robic dalej, co mowic, ale wiedzialem ze moge liczyc na Solida i Adepta, wiec ta swiadomosc mi pomagala. Poczatki byly trudne ale z kazdym podejsciem bylo coraz lepiej A zakonczylo sie tym, ze wychodze z klubu z nr tel do laski. Po wyjsciu z klubu trenerzy mowili co im sie podobalo, a co nie... Wiedzialem ze wszelkie pochwaly, a szczegolnie uwagi zaprocentuja wracam do domu i odziwo nie czuje zmeczenia mimo 3 nad ranem !!! Po powrocie mam jeszcze na tyle sily, zeby przygotowac sobie kolacje.

Krok po kroku...

W sobote kolejne zajecia teoretyczne. Sam sie sobie dziwie, bo odczowam taki głod wiedzy, ze co chwile pytam, dociekam... W szkole nigdy to nie mialo miejsca hehe. I najwieksze wyzwanie w mojej ocenie na tym szkoleniu: otworzyc laske metoda Solida... w miedzyczasie dzwoni laska, od ktorej dostalem numer w piatek w klubie i juz jestem umowiony na przyszly tydzien
Otworzylem 2 z czego jedna zareagowala pozytywnie, druga mniej... Ale to nie mialo znaczenia, wazne bylo ze mialem jaja zeby to zrobic... Niesamowite... Stres jakbym skakal na bangi...

Po kolejnej porcji wiedzy teoretycznej przychodzi czas na praktyke w klubie. Po wejsciu Adept pokazuje mi i innemu kursantowi grupe 6-7 lasek i mowi do mnie: otwierasz, a zaraz dolacza do Ciebie kolega i jedziecie z materialem.
Serce na ramieniu ale "raz, dwa, trzy i jade" Otwieram i przechodze z seta na set. Noc wczesniej to zrobilem, wiec mniej wiecej wiedzialem o co chodzi. Po kilku chwilach ku mojemu zdziwieniu obsciskuje sie z HB7 Izoluje ja na parkiet. Nie czulem sie tam za dobrze... bylem za bardzo spiety i to bylo widac. Przychodza jej kolezanki i podbijaja inni faceci. Czuje sie nienajlepiej... Mysle zjebalem... I wtedy dostrzgam laske z poprzedniej nocy ta HB7. Przywitala mnie buziakiem w policzek. chwila rozmowy... w tym czasie dostrzegam, jak ta HB7gapi sie na mnie i nie wie co sie dzieje Niestety laska, ktora poznalem noc wczesniej ucieka juz do domu... wiec poszukuje nowego celu. Solid wskazuje kolejna grupe. Otwieram i ponownie przechodze z seta na set. Po chwili juz caluje sie z jedna z nich POmyslalem co sie dzieje? CO sie zmienilo przez te kilka godzin? wiele wiele... Nie pociagala mnie ta laska, ale to przeciez tylko trening Izoluje, zmieniam miejsca kilka razy, a ona poslusznie podaza za mna... Gorace pocalunki na oczach tej HB7, a ona nadal sie gapi na mnie i oczy sie jej swieca... Niesamowite. Solid wola mnie na chwile do siebie, pokazuje inna laske. Mowi to bedzie wyzwanie, jest niesamowicie wkurwiona (jak sie pozniej okazalo, tego wieczora zerwala z chlopakiem), wiec jedziesz. Otwieram ja i jej kuzynke jak sie okazalo. Jade z materialem, ale wewnetrzne zawahanie sprawilo, ze sam sie pozegnalem nie wymieniajac sie nawet numerami... Wracam do laski z ktora sie wczesniej calowalem. Po chwili robi mi masaz Rozmowa, jade z materialem, gdy po chwili Adept i Solid podchodza i mowia ze juz idziemy, koniec na dzisiaj. Laska wychodzi ze mna z klubu.
Ewidentnie byla zainteresowana... ale nie podobala mi sie ani troche. Idziemy na nocny. Tam namietne pocalunki i kazdy w swoja strone. Gdyby chociaz troche mi sie podobala...

Właściwa droga

Pomimo tego ze polozylem sie jeszcze pozniej niz dzien wczesniej wogole nie odczowa zmeczenia w niedzile. To juz ostatni dzien. Na poczatek teoria. Masa wiedzy do przyswojenia... Ale Adept, Solid, Adventurer i NAdia sa niesamowici... Czasu na praktyke w centrum handlowym nie zostalo duzo. Otwieram dwie laski i izoluje... Gdybym wczesniej ktos mi powiedzial, ze to mozliwe, to bym nie uwierzyl...
Wiem ile czeka mnie jeszcze pracy nad soba, ale wiem ze krocze wlasciwa droga. Wiem takze ze na pytanie: "czy bylo warto?" moge zdecydowanie krzyknac "TAK!!!"

pozdrawiam

dzieki za wszystko ...

Encantador

legiamati()interia.pl
  Temat: Newsletter Warsaw Lair Vol. 10/2007
Solid

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 17386

PostForum: Newsletter Warsaw Lair   Wysłany: Sro Wrz 19, 2007 4:48 pm   Temat: Newsletter Warsaw Lair Vol. 10/2007
1. Uwodzenie przez internet cz. I

Uwodzenie za pomocą internetu nie jest uważane w społeczności uwodzicieli jako coś mającego poważanie. Wiele osób uważa, że jest to zabawa dla „zwykłych” kolesi. Jest w tym trochę prawdy, często zajmują się tym mężczyźni nie mający odwagi poznać kobiety w inny sposób. Pozwól więc że przedstawię Ci zalety i wady tego sposobu uwodzenia:

Wady:

- jesteś ograniczony tylko do kobiet z internetu,
- masz ograniczony kanał komunikacji (ekran komputera),
- nie wiesz kto naprawdę kryje się za fotką,
- jest bardzo duża konkurencja innych mężczyzn,
- bazujesz w dużej mierze na swoich fotkach,
- fotki kobiety mogą być nieaktualne, tak, że na żywo nie miałbyś ochoty zacząć rozmowy

Zalety:

- możesz robić to nawet w pracy J albo gdy jestes chory i musisz siedzieć w domu
- nie musisz wychodzić z domu, żeby poznawać kobiety,
- mniejszy jest strach przed odrzuceniem, a co za tym idzie znacznie łatwiejsze jest rozpoczynanie znajomości

Zalety randkowania internetowego są jednocześnie ich wadami z punktu widzenia prawdziwego uwodziciela. Ponieważ relatywnie łatwiej jest napisać maila do kobiety, która Ci się spodobała niż podejść do niej np. na ulicy, powoduje to, że bardzo wielu mężczyzn wykorzystuje to i pisze do kobiet. Atrakcyjne kobiety (a przynajmniej ich fotki) dostają po ok. kilkadziesiąt maili dziennie (niektóre nawet po ok. 150 /dzień) w 90 % z desperackimi prośbami o spotkanie. Możesz tylko sobie wyobrazić jak podbudowuje to ego kobiety i utwierdza ją w ramie nagrody.

Ostatnio potworzyło się dużo różnych serwisów randkowych, jednak przodują w nich takie jak Sympatia, Randki O2, fotka.pl i serwisy typu grono.net , znajomi.interia.pl i inne.

W niniejszym artykule zajmiemy się poznawaniem kobiet poprzez serwisy randkowe.

Często ludzie nowi w społeczności wyrażają się z pogardą w ogóle na temat uwodzenia w sieci, często mieszają z błotem i patrzą z wyższością na ludzi korzystających z tego typu portali. Nie zgodziłbym się z tym, uważam że jest to dobre na początek drogi prowadzącej do zmiany, do nabycia umiejętności towarzyskich, do obycia się z towarzystwem kobiet.
Z punktu widzenia trenera uwodzenia powiem tak: dla osób nieśmiałych jest to dobre, żeby w ogóle ruszyć z miejsca. Początkowe drobne sukcesy nawet na tym polu mogą zbudować trochę pewności siebie wystarczającej do rozwinięcia swoich umiejętności także w innych dziedzinach uwodzenia.

OK. przejdźmy do konkretu. Twój profil internetowy w serwisie jest tym, co przekazujesz o sobie i 90% Twojej generalnej atrakcyjności, pierwsze wrażenie będzie przekazane poprzez Twój profil, a właściwie przez Twoje fotki (koniecznie), które w nim zamieścisz.

Fotki te powinny przekazywać:

- Twoją najlepszą wersję Ciebie (więc widok Ciebie w piżamie nie jest tym co byś chciał zamieścić), fotki powinny być wyraźne,

- Twoje ciekawe zainteresowania, hobby i inne sposoby spędzania wolnego czasu np. podróże,

- pokazywać Ciebie jako wesołą, uśmiechniętą i towarzyską osobę, mająca przyjaciół, pokazującą się w ciekawych i eleganckich lokalach (detal - lampka wina w dłoni),

- pokazywać Ciebie w otoczeniu kobiet (preselekcja) ZAINTERESOWANYCH TOBĄ, uwaga Twoje fotki z hostessami, aktorkami nie zbudują Twojej wartości, ponieważ kobiety wiedzą, że mężczyźni chętnie się fotografują z modelkami, które niekoniecznie są nimi zainteresowane (wyjątkiem są te fotki, gdy kobiety ewidentnie pokazują swoje zainteresowanie Tobą),

- raczej nie pokazuj zdjęć z małymi dziećmi na rękach, chyba że jesteś z tym spójny, tak samo przemyśl swoje fotki z najnowszym BMW, które zauważyłeś na ulicy i kolega cyknął Ci fotkę . Pierwsze jest zbyt oczywiste, drugie wychodzi na przechwalanie się. Małe, słodkie szczeniaczki wydają się być OK,

- dobrym pomysłem są tzw. „kolaże” czyli zdjęcia zawierające w sobie wiele innych zdjęć (niektóre serwisy mają limity co do ilości zamieszczanych fotek np. tylko 4), można je robić np. za pomocą programu picassa lub wondershare,

- każdą fotkę przemyśl, czy nie przekazujesz nią rzeczy odpychających kobietę, dla jednej mogą to być tatuaże, dla innej może to być Twój zarost na plecach, duży brzuch, pijacki lub psychotyczny wzrok, różnie bywa,

- przemyśl fotki pod kątem czegoś specjalnego co mogło by zwrócić jej uwagę i skłonić ją do chęci skomentowania czegoś w niej, daj kobiecie pretekst, żeby sama się odezwała do Ciebie,

- tak samo przemyśl jaka jest Twoja grupa docelowa kobiet, inaczej chcesz się prezentować przed dziewczynami w wieku 17-23 lat, skoncentrowanymi tylko na szalonej zabawie i imprezach, a inaczej przed kobietami romantycznymi lub starszymi,

CDN.

Autor dziękuje Tupakowi za kilka interesujących pomysłów na ulepszenie profilów.

Pozdrawiam

Adept
  Temat: Newsletter Warsaw Lair Vol. 9/2007
Solid

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 17291

PostForum: Newsletter Warsaw Lair   Wysłany: Sro Wrz 19, 2007 4:46 pm   Temat: Newsletter Warsaw Lair Vol. 9/2007
1. Co działo się na ostatnim Zindywidualizowanym Szkoleniu Warsaw Lair!!

Gdyby ktoś dwa miesiące temu powiedział mi: “Chcesz poderwać laskę? Powiedz taki tekst: hej, potrzebuję twojej opinii...” to bym go wyśmiał prosto w twarz. Gdyby ktoś powiedział mi to samo tydzień temu zapytałbym: „Jasne! Do której?” Zanim zapytasz co odpowiem dzisiaj, rzuć okiem na to:

-Czwartek, południe. Spotykam chłopaków w umówionym miejscu, szybka weryfikacja naszych możliwości zatrzymywania panien na ulicy i już lądujemy w kafejce na teorii. Dostajemy niezły kawał wiedzy o podstawach uwodzenia, obaj nauczyciele (Adept + Adventurer) mają inne podejście do jej przekazywania. Umawiamy się na wieczór pod klubem + mała praca domowa.

-23:00. Underground. Szybkie sprawdzenie naszej pracy domowej, małe poprawki i już wchodzimy do klubu. Głośno jak cholera, pierwsze zwątpienie. Po 3 minutach dochodzą nauczyciele. Mówię do Adventurera: "Niby jak ja mam tu panny wyrywać? Nawet nie słyszę własnych myśli". On w odpowiedzi: "Hehe, spoko. Nawet mam już dla ciebie laskę (myślę: jedna panna jest ok), tam siedzi w rogu... o właśnie dosiadła się koleżanka (myślę: "2 panny? oj, to gorzej", adrenalina +100%). Siadasz, ręce na stół i pytasz o opinię. JEDZIESZ!" No to jadę. Nawijam do tej... mniej ładnej, kątem oka spoglądam na ładniejszą, taka HB7,5, ale nie uczestniczy w rozmowie, Odwraca się i ogląda parkiet, bawi sie włosami . Pytam o drinki, produkuję sie z minutę, a tu słyszę z jej ust: "Sorry, I don`t speak polish well". Shit! Adrenalina +200%, motywacja +300%. Myślę: "Przecież od 1,5 roku mieszkam w Anglii. Co, ja nie dam rady?". I jadę z materiałem po angielsku, książkowo, według schematu z teorii. Dowiaduję sie, że dziewczyna jest z Grecji. Po kilku minutach panna nawiązuje do koleżanki, tej odwróconej do parkietu, że jest z Tadżykistanu (!). No to robię switcha i już rozmawiam z ładniejszą. Całkiem sympatyczna. Znowu książkowo: opinia, rutyna... Wszystko po angielsku, ale idzie nieźle. Próbuję wyrwać do tańca, mówi, że nie tańczy. Ok, 2 minuty gadki i izoluję na schody w cichsze miejsce (ta brzydsza nawet już nie słucha). 10 minut gadki, rutyna, mówię: "ok, idziemy na parkiet", biorę za rękę i idziemy. Tańczymy 3 kawałki, biorę znowu za rękę i idziemy do baru po coś do picia. Bierzemy drinki i z powrotem na schody. Siedzimy blisko siebie, tak, ze dotykamy sie kolanami, co chwile jakieś przelotne dotkniecie gdy nachylam sie, żeby coś powiedzieć (lub ona do mnie). Po dłuższej chwili podchodzi Adventurer i mówi: “stary, musisz zacząć eskalację!” + info, że zmieniamy klub. Ok, działam dalej. Kładę rękę na jej kolanie a panna nic, jakby tego oczekiwała! No to miziam delikatnie po kolanie, bez oporów! 5 minut gadki, mówię, że sie zrywamy z klubu ze znajomymi, a z panny powietrze zeszło. “Really? You have to go?” Spuszcza oczy w dół, znika uśmiech. Myślę; “ooo, nie spodziewałem się, że podejście pójdzie aż tak dobrze”. Biorę numer, buzi na “do widzenia” (odwróciła głowę, wiec trafiłem w policzek). Robię jeszcze parę podejść i directa, niestety nie zatrzymałem panny wiec spaliłem. Wychodzimy z klubu, spotykam tą pierwszą pannę, macha mi na obchodne ale spojrzenie miała w stylu: “ach to ty, no cześć”. Adventurer mówi: no zobaczymy czy sie odezwie Małe podsumowanie, umawiamy się na dzień następny.

Dzień drugi: teoria c.d., wieczorem klub, ale podejścia już nie takie udane. Cały czas feedback od trenerów co jest nie tak. Na koniec robię directa, ale robię to tak tragicznie, że wolałbym tego nie pamiętać. Najgorsze podejście do potęgi 30! Zamykam się w sobie, czuje, że jestem zablokowany. Za to widzę, jak działają trenerzy. Super wrażenie! Wychodzimy, krótkie podsumowanie I spać.

Dzień trzeci: przed zajęciami wysyłam do panny poznanej w pierwszym otwarciu smsa, że chcę się z nią zobaczyć wieczorem. Potem trening, gra dzienna i praktyka na miejscu w Arkadii. W drodze powrotnej telefon od panny: chce sie zobaczyć! Ok, umawiam się na wieczór, nastrój mi się poprawia. Z góry nastawiam się na porażkę, bo chcę sprawdzać, testować i jeszcze raz obserwować Widzimy się o 20:00, siadamy w cafe, ustawiam się wg schematu, o którym powiedział mi Adept, a panna na dzień dobry mi mówi, że jej koleżanka z pokoju wyjechała do domu, wiec mieszka sama. He? Taka napalona czy shit test? Nic, jadę dalej. Próbuję rozkręcić rozmowę, ale jakoś nie idzie. Wracam do attraction, opowiadam historię, którą wymyśliłem pierwszego dnia na pracę domową. Potem palm reading, ring story + linia życia i widzę, jak pannie świecą się oczka. Uśmiech od ucha do ucha. Zaraz potem mówi mi, że jeden z pierścionków oznacza, że osoba która go nosi jest wolna! Ok, myślę, już chyba znam koleje losu tej nocy. Ale obieram inną drogę, trochę trudniejszą: jadę push & pull, sprawdzam kiedy laska nie wytrzyma, albo zrezygnuje (w końcu jestem na szkoleniu). Ciąg dalszy: wymieniamy się mailami, sporo śmiechu przy zabawie telefonami, co trochę rozładowuje napięcie i panna pokazuje mi swoje zdjęcia w telefonie. Przy drugim albo trzecim zdjęciu czuję, że jej twarz jest 3 cm od mojej, ale skierowana w tą samą stronę. Myślę: “ok, teraz już wiem na 100% czego chcesz”. Obejmuję, przysuwam bliżej bo chcę pocałować i... dzwoni jej telefon. Damn! Cholerne dzwonki! Panna odbiera, rozmawia chwilę po “innemu” i pyta się mnie o której będziemy wracać, a ja zalotnie: “a będziemy wracać?” Uśmiech, powiedziała 2 słowa i sama łapie mnie za rękę. Kończy rozmowę, ustalamy, że idziemy na spacer. Ale ja jeszcze nie skończyłem: KC. Ok, możemy iść na spacer Wysyłam smsa do innego kursanta, że spóźnię się do klubu. Panna widzi, że piszę, pyta się co piszę, odpowiadam, ale wszystkiego nie mówię

Podczas spaceru mocne kino, dużo KC, ale panna mówi, że jest zmęczona, i chce iść spać. Ooo, sytuacja mi ucieka. Trochę ją przyhamowuję, ale im mocniej to robię tym laska bardziej się śpieszy do hotelu (mieszka w akademiku). Ok, inna strategia; odpuszczam całkowicie, biorę za rękę i wracamy. I co się dzieje? Panna zaczyna spowalniać spacer: co chwilę siadamy na jakimś murku, ławce, lizanko na środku ulicy, itp. Tego się nie spodziewałem! Dochodzimy na przystanek, nie ma autobusu. Pytam się jak daleko, mówi, że 4 przystanki. No i szliśmy te 4 przystanki 2 godziny! Stawaliśmy w każdym możliwym miejscu na „intymne przerwy” A ile shit testów i teścików przeszedłem przez te 2 godziny, omg! Od tekstów typu: „ty na pewno masz dziewczynę tam w Anglii, taki fajny chłopak nie może nie mieć dziewczyny” do fochów : „nie lubię Cię”. Po tym ostatnim odwraca się i idzie do domu. Heh, siadam na murku i mówię: „poczekam, aż znikniesz za zakrętem, będę miał pewność, że poszłaś” i czekam bez mrugnięcia okiem. Laska odchodzi 20 metrów, odwraca się i zaczyna czarować: uśmiecha się, wysuwa ręce, napina tyłeczek, podnosi spódnicę(!). W końcu najlepszy numer: robi groźną minę odwraca się i odchodzi. W środku już się łamię, ale przypominają mi się słowa Adventurera: „czekaj z siłą wodospadu!”. Przeszła 30 kroków, odwróciła się na pięcie i biegiem wraca! W szpilkach! W mojej głowie salwa śmiechu, ale na wierzchu zero emocji. Podchodzi do mnie, zachodzi od tyłu, przytula się i mówi: „wróciłam”, a ja: ”o, really?” Podchodzimy pod jej hotel, ona w dalszym ciągu nie daje za wygraną:

-nie idź dzisiaj już do klubu

-a to czemu?

-bo ty zaraz tam poznasz dziewczynę!

Jednak laski mają niewyczerpaną energię do testowania facetów. Na koniec przytula się i zamiast „idę do hotelu” mówi: „chodźmy do hotelu”. SCORE!!!

Następnego dnia widziałem się z nią znowu. Bardzo miło, bardzo intymnie. Spacer nad Wisłą, laska mówi: ”chcę popływać” i zdejmuje bluzę! Nie załapałem od razu, ze to shit test, bo wcześniej rozmawialiśmy, że lubi pływać, więc ją stopuję. Więc laska daje znak, żebym to ja ściągnął tą bluzę. „O ty spryciarzu, dotarło do mnie” pomyślałem. Oczywiście niedługo potem strzela potężnego focha o jakąś bzdurę. Próbuję tłumaczyć logicznie, nic nie daje. Przypomina mi się szkolenie: nie gadaj logicznie bo przegrasz! Więc jadę z grubej rury: „Nie życzę sobie takiego testowania mnie. Jak ci przejdzie to siedzę tam (pokazuję palcem miejsce)”. I co? Mija 3 minuty, dziewczyna podchodzi do mnie ze słowami „wybacz mi, możemy o tym więcej nie mówić?”. Idziemy do hotelu (tym razem mojego), i znowu bardzo miłe przeżycia Zasnęliśmy półtorej godziny przed moją pobudką na samolot. Zostałem kulturalnie odprowadzony przez nią pod samą bramkę odpraw na Okęciu, mimo, że była 5 rano!

Naprawdę chcesz mnie zapytać jeszcze o coś?

Pozdr!

Rang

2. Sztuka uwodzenia kobiet na parkiecie tanecznym – rozszerzenie

Wielu z was naprawdę zainteresował temat uwodzenia kobiet na parkiecie tanecznym. Ze względu na liczne pytania pojawiające się od was w mailach, które otrzymujemy umieścimy właśnie tutaj kilka odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania.

Zaczynajmy:

PYT: Co robić jak za chwilę skończy się piosenka, czy podchodzić wtedy do kobiety, czy czekać aż się zacznie nowy utwór ?

To nie ma znaczenia, podchodź kiedy chcesz. Nie pozwól, żeby takie wątpliwości zawróciły Cię z Twej drogi.

Pyt: Co robić jak się zbliża koniec piosenki i czuję, że dziewczyna z którą tańczę umknie mi do koleżanek ?

Jeśli tak czujesz to zapewne albo ty masz złe przekonanie na swój temat albo kobieta faktycznie chce odejść, może jej się znudził taniec (niekoniecznie z Tobą, powodów może być kilka) – wyprzedź jej zamiar i sam zaproponuj zmianę miejsca. Od razu będziesz wiedział, w którym miejscu interakcji z nią jesteś.

PYT: Dzisiaj podczas lektury końcowej nasunęło mi sie 1 pytanie. Z 1 strony większość tańca opiera się na mowie ciała, pewności siebie itd. z drugiej jednak trzeba powiedzieć dziewczynie chociaż parę słów, tak jak np. w sposobie na nauczyciela czy po prostu być cooky&funny i stad moje pytanko: co robić kiedy muzyka w klubie jest tak głośna że jeśli nie będziesz się dziewczynie darł prosto do ucha to ona może Cię nie usłyszeć?

Jeżeli w takich warunkach kobieta tańczy z Tobą, uśmiecha się itd. czyli daje Ci sygnały, że jest zainteresowana tańcem z Tobą - ciesz się tym i nie staraj się z nią na siłę rozmawiać, zdzierając sobie struny głosowe, chyba że chcesz ja izolować z parkietu.

PYT: Niektórzy uważają, że "źle jest robić podejście przodem, bo będzie to sugerowało eksponowanie krocza i kobieta może poczuć się molestowana przez Ciebie" co sądzicie na ten temat ?

Podejście od przodu dla mnie jest normalne, chyba że lecisz penisem do niej

Robię czasem "indirectowe otwarcia" z boku, naśladując jej ruchy, uderzając się bokiem z nią i ja przyciągając, lecz raczej "przy okazji" gdy wszedłem na parkiet sobie potańczyć i przypadkowo laska fajnie obok tańczy i nasze energie zabawy są podobne. Natomiast wolę aktywniej podejść do niej czy to z boku kładąc jej rękę i delikatnie przekręcając do mnie czy tez robiąc inne otwarcia. Obie metody na pewno działają, z tym że Twoja, nazwijmy ją bardziej klasyczna jest powszechnie stosowana przez kolesi. Nie oszukujmy się, żeby wejść w kółko frajerów i zrobić Mega Direct i zabrać ją z tamtąd na oczach kilku facetów i jej koleżanek / koleżanki trzeba mieć więcej pewności siebie, ryzykujesz oczywiście natychmiastową zlewkę z jej strony na oczach innych, jak tego wyjść ? napisałem w ebooku.


Pyt: Widzę często na parkiecie kolesi, często nie trzeźwych, podrywających i macających się z kobietami na parkiecie. Wydaje mi się, że oni nie robią żadnych wymyślnych technik, co Ty na to ?

Kiedy kolesie podchodzą do dziewczyn i ocierają się o nie, to zwykle nie jest fajne i dziewczyny nie uważają tego za seksualne, nawet jeśli się w to wczuwają. Powinieneś uważać. W uwodzeniu jest pewna linia czasu. Jeśli zaczniesz za daleko, na przykład od ocierania się na parkiecie, to nie jest dobre, ponieważ zwykle to jest miraż. Myślisz, że jesteś daleko, ale tak nie jest, bo nie zrobiłeś pracy początkowej. Kolesie wpadają w tą pułapkę na parkiecie, zaczynają od fazy seksualnego uwodzenia, bo jest tam dużo dotykania i są blisko dziewczyny, wydaje im się, że są już o krok od zdobycia kobiety. Dziewczyna to robi, bo to jest zabawne. Może się wydawać podniecona, ale rzadko kiedy jest. Tak naprawdę często może to robić tylko dla podbudowania swojego poczucia własnej wartości. Kiedy z nią tańczysz, w pewnym momencie weź ją za rękę i wyprowadź z parkietu. Porozmawiaj z nią, postaraj się przejść do osobistych, zrób osobistą eskalację. Nie możesz zakładać, że jesteś w etapie seksualnym, czy nawet osobistym. Załóż, że taniec był platoniczny. Ściągasz ją z parkietu i zaczynasz od początku, np. „Oh, jesteś dobrą tancerką, podoba mi się to, jak masz na imię?” i idź przez osobiste do seksualnych. I wtedy możesz iść z nią potańczyć. Albo usiąść i się z nią całować


PYT: Mam takie małe pytanie, przypuśćmy że jest taka sytuacja, na parkiecie tańczą razem dwie dziewczyny (jak wspomnieliście w ebooku dla ochrony przeciwko pijanym kolesiom). Jak wyizolować jedną z nich żeby tańczyła ze mną? Często przy takiej próbie dostawałem odpowiedź typu "nie chcę zostawić koleżanki" etc. jak sobie z Tym poradzić? Bo o ile trzy koleżanki tańczą to jak zabiorę jedną te dwie nie zostają same, a
tu gdy chcę zabrać jedną z dwóch do tańca albo nawet i z parkietu to
ta druga zostaje sama... Z góry dzięki za odpowiedź



Dlaczego chcesz ją izolować samą. Widzisz jeżeli nie masz dobrego
skrzydłowego to musisz działać tak, aby w Twojej grze pojawiało się jak
najmniej przeszkód. Wtedy najlepiej jest zabrać obie dziewczyny gdzieś na sofę, zaskarbić sobie względy koleżanki tak, aby gdy będziesz opuszczał klub z jej koleżanką nie miała jej tego za złe. Musisz być dobrze zorientowany w sytuacji. Pamiętaj, że one są koleżankami i na jaką ona by wyszła kobietę, gdyby z dopiero co poznanym mężczyzną opuściła parkiet zostawiając tam swoją koleżankę?? Ona nie chce wyjść na łatwą w oczach swoich znajomych. Omiń tę barierę i pokaż jej, że doskonale to rozumiesz.

Uwodzenie opiera się na byciu towarzyskim. Dlaczego więc nie miałbyś również poznać jej koleżanki?? Nie jest atrakcyjna?? Hmmm.... ale może jest ciekawą osobą, która za tydzień zaprosi Cię na fajną imprezę? Może ma atrakcyjne koleżanki, które akurat Ci się podobają, co więc wtedy może dla Ciebie zrobić?? Może iść i przedstawić Cię mówiąc: To jest fantastyczny chłopak, którego właśnie poznałam. Ma na imię Maciek, powinniście go poznać. I jesteś w środku
  Temat: 23-26 Sierpień 2007 -Szkolenie Zindywidualizowane - Warszawa
Solid

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 22185

PostForum: Wrażenia ze szkoleń: UWODZENIE I i II stopnia   Wysłany: Sro Sie 29, 2007 10:06 pm   Temat: 23-26 Sierpień 2007 -Szkolenie Zindywidualizowane - Warszawa
Gdyby ktoś dwa miesiące temu powiedział mi: “Chcesz poderwać laskę? Powiedz taki tekst: hej, potrzebuję twojej opini...” to bym go wyśmiał prosto w twarz. Gdyby ktoś powiedział mi to samo tydzień temu zapytalbym: „Jasne! Do której?” Zanim zapytasz co odpowiem dzisiaj, rzuć okiem na to:

-Czwartek, południe. Spotykam chłopaków w umówionym miejscu, szybka weryfikacja naszych możliwosci zatrzymywania panien na ulicy i juz lądujemy w kafejce na teorii. Dostajemy niezły kawał wiedzy o podstawach uwodzenia, obaj nauczyciele (Adept + Adventurer) mają inne podejście do jej przekazywania. Umawiamy się na wieczór pod klubem + mała praca domowa.

-23:00. Underground. Szybkie sprawdzenie naszej pracy domowej, male poprawki i już wchodzimy do klubu. Głosno jak cholera, pierwsze zwątpienie. Po 3 minutach dochodzą nauczyciele. Mowie do Adventurara: "Niby jak ja mam tu panny wyrywać? Nawet nie słyszę własnych myśli". On w odpowiedzi: "Hehe, spoko. Nawet mam już dla ciebie laskę (mysle: jedna panna jest ok), tam siedzi w rogu... o własnie dosiadla sie koleżanka (mysle: "2 panny? oj, to gorzej", adrenalina +100%). Siadasz, rece na stół i pytasz o opinię. JEDZIESZ!" No to jadę. Nawijam do tej... mniej ładnej, kątem oka spoglądam na ładniejszą, taka HB7,5, ale nie uczestniczy w rozmowie, Odwraca się i oglada parkiet, bawi sie włosami :-) Pytam o drinki, produkuję sie z minutę a tu słyszę z jej ust: "Sorry, I don`t speak polish well". Sh1t! Adrenalina +200%, motywacja +300%. Mysle: "Przecież od 1,5 roku mieszkam w Anglii. Co, ja nie dam rady?". I jade z materiałem po angielsku, książkowo, wedlug schematu z teorii. Dowiaduję sie, ze dziewczyna jest z Grecji. Po kilku minutach panna nawiązuje do koleżanki, tej odwróconej do parkietu, ze jest z Tadżykistanu (!). No to robie switcha i już rozmawiam z ladniejszą. Calkiem sympatyczna. Znowu ksiażkowo: opinia, rutyna... Wszystko po angielsku, ale idzie nieźle. Próbuję wyrwać do tańca, mówi, że nie tańczy. Ok, 2 minuty gadki i izoluję na schody w cichsze miejsce (ta brzydsza nawet juz nie słucha) . 10 minut gadki, rutyna, mówie: "ok, idziemy na parkiet", biorę za rękę i idziemy. Tańczymy 3 kawalki, biorę znowu za rękę i idziemy do baru po coś do picia. Bierzemy drinki i z powrotem na schody. Siedzimy blisko siebie, tak, ze dotykamy sie kolanami, co chwile jakies przelotne dotkniecie gdy nachylam sie, zeby cos powiedzieć (lub ona do mnie). Po dluszej chwili podchodzi Adventurer i mówi: “stary, musisz zacząć eskalację!” + info, ze zmieniamy klub. Ok, działam dalej. Kłade rękę na jej kolanie a panna nic, jakby tego oczekiwała! No to miziam delikatnie po kolanie, bez oporów! 5 minut gadki, mówie, że sie zrywamy z klubu ze znajomymi, a z panny powietrze zeszło. “Really? You have to go?”. Spuszcza oczy w dól, znika uśmiech. Myśle; “ooo, niespodziewałem się, że podejście pójdzie aż tak dobrze”. Biorę numer, buzi na “do widzenia” (odwrócila głowe, wiec trafiłem w policzek). Robię jeszcze parę podejść i directa, niestety nie zatrzymalem panny wiec spaliłem. Wychodzimy z klubu, spotykam tą pierwszą pannę, macha mi na odchodne ale spojrzenie miała w stylu: “ach to ty, no cześć”. Adventurer mowi: no zobaczymy czy sie odezwie :-) Male podsumowanie, umawiamy się na dzień następny.

Dzien drugi: teoria cd, wieczorem klub, ale podejścia juz nie takie udane. Cały czas feedback od trenerów co jest nie tak. Na koniec robię directa, ale robię to tak tragicznie, ze wolałbym tego nie pamietać. Najgorsze podejście do potegi 30! Zamykam się w sobie, czuje, że jestem zablokowany. Za to widzę, jak działają trenerzy. Super wrażenie! Wychodzimy, krotkie podsumowanie I spac.

Dzien trzeci: przed zajeciami wysylam do panny poznanej w pierwszym otwarciu smsa, ze chce się z nią zobaczyc wieczorem. Potem trenning, gra dzienna i praktyka na miejscu w Arkadii. W drodze powrotnej telefon od panny: chce sie zobaczyc! Ok, umawiam się na wieczór, nastrój mi się poprawia. Z góry nastawiam się na porażkę, bo chcę sprawdzać, testować i jeszcze raz obserwować :P Widzimy się o 20:00, siadamy w cafe, ustawiam się wg schematu, o ktorym powiedział mi Adept, a panna na dzień dobry mi mowi, że jej koleżanka z pokoju wyjechała do domu, wiec mieszka sama. He? Taka napalona czy sh1t test? Nic, jadę dalej. Probuję rozkręcić rozmowę, ale jakos nie idzie. Wracam do attraction, opowiadam historię, ktorą wymyśliłem pierwszego dnia na pracę domową. Potem palm reading, ring story + linia życia i widzę, jak pannie świecą się oczka. Usmiech od ucha do ucha. Zaraz potem mowi mi, ze jeden z pierścionków oznacza, ze osoba ktora go nosi jest wolna! Ok, myślę, już chyba znam koleje losu tej nocy. Ale obieram inną drogę, trochę trudniejszą: jadę push&pull, sprawdzam kiedy laska nie wytrzyma, albo zrezygnuje (w końcu jestem na szkoleniu). Ciąg dalszy: wymieniamy się mailami, sporo śmiechu przy zabawie telefonami, co trochę rozładowuje napięcie i panna pokazuje mi swoje zdjęcia w telefonie. Przy drugim albo trzecim zdjęciu czuję, ze jej twarz jest 3 cm od mojej, ale skierowana w tą samą stronę. Myślę: “ok, teraz już wiem na 100% czego chcesz”. Obejmuję, przysuwam blizej bo chcę pocałować i... dzwoni jej telefon. Damn! Cholerne dzwonki! Panna odbiera, rozmawia chwilę po “innemu” i pyta się mnie o której będziemy wracać, a ja zalotnie: “a będziemy wracać?” Uśmiech, powiedziała 2 słowa i sama łapie mnie za rękę. Kończy rozmowę, ustalamy, ze idziemy na spacer. Ale ja jeszcze nie skończyłem: KC. Ok, możemy iść na spacer :-) Wysyłam smsa do innego kursanta, że spóźnię się do klubu. Panna widzi, że piszę, pyta się co piszę, odpowiadam, ale wszystkiego nie mówię :-)

Podczas spaceru mocne kino, dużo KC, ale panna mówi, że jest zmęczona, i chce iść spać. Ooo, sytuacja mi ucieka. Trochę ją przyhamowuję, ale im mocniej to robię tym laska bardziej się śpieszy do hotelu (mieszka w akademiku). Ok, inna strategia; odpuszczam całkowicie, biorę za rękę i wracamy. I co się dzieje? Panna zaczyna spowalniać spacer: co chwilę siadamy na jakimś murku, ławce, lizanko na środku ulicy, itp. Tego się nie spodziewałem! Dochodzimy na przystanek, nie ma autobusu. Pytam się jak daleko, mówi, że 4 przystanki. No i szliśmy te 4 przystanki 2 godziny! Stawaliśmy w każdym możliwym miejscu na „intymne przerwy” :) A Ile shit testów i teścików przeszedłem przez te 2 godziny, omg! Od tekstów typu: „ty na pewno masz dziewczynę tam w Anglii, taki fajny chłopak nie może nie mieć dziewczyny” do fochów : „nie lubię Cię”. Po tym ostatnim odwraca się i idzie do domu. Heh, siadam na murku i mówię: „poczekam, aż znikniesz za zakrętem, będę miał pewność, że poszłaś” i czekam bez mrugnięcia okiem. Laska odchodzi 20 metrów, odwraca się i zaczyna czarować: uśmiecha się, wysuwa ręce, napina tyłeczek, podnosi spódnicę(!). W końcu najlepszy numer: robi groźną minę odwraca się i odchodzi. W środku już się łamię, ale przypominają mi się słowa Adventurera: „czekaj z siłą wodospadu!”. Przeszła 30 kroków, odwróciła się na pięcie i biegiem wraca! W szpilkach! W mojej głowie salwa śmiechu, ale na wierzchu zero emocji. Podchodzi do mnie, zachodzi od tyłu, przytula się i mówi: „wróciłam”, a ja: ”o, really?” :D Podchodzimy pod jej hotel, ona w dalszym ciągu nie daje za wygraną:

-nie idź dzisiaj już do klubu

-a to czemu?

-bo ty zaraz tam poznasz dziewczynę!

Jednak laski mają niewyczerpaną energię do testowania facetów. Na koniec przytula się i zamiast „idę do hotelu” mówi: „chodźmy do hotelu”. SCORE!!!

Następnego dnia widziałem się z nią znowu. Bardzo miło, bardzo intymnie. Spacer nad Wisłą, laska mówi:”chcę popływać” i zdejmuje bluzę! Nie załapałem od razu, ze to sh1t test, bo wcześniej rozmawialiśmy, że lubi pływać, więc ją stopuję. Więc laska daje znak, żebym to ja ściągnął tą bluzę. „O ty spryciarzu, dotarło do mnie” pomyślałem. Oczywiście niedługo potem strzela potężnego focha o jakąś bzdurę. Próbuję tłumaczyć logicznie, nic nie daje. Przypomina mi się szkolenie: nie gadaj logicznie bo przegrasz! Więc jadę z grubej rury: „Nie życzę sobie takiego testowania mnie. Jak ci przejdzie to siedzę tam (pokazuję palcem miejsce)”. I co? Mija 3 minuty, dziewczyna podchodzi do mnie ze słowami „wybacz mi, możemy o tym więcej nie mówić?”. Idziemy do hotelu (tym razem mojego), i znowu bardzo miłe przeżycia :-) Zasnęliśmy półtorej godziny przed moją pobudką na samolot. Zostałem kulturalnie odprowadzony przez nią pod samą bramkę odpraw na Okęciu, mimo, że była 5 rano!

Naprawdę chcesz mnie zapytać jeszcze o coś? :-)

Pozdr!

Rang

togregor()wp.pl
  Temat: E-book "Sztuka Uwodzenia Kobiet na Parkiecie Tanecznym
Solid

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 21443

PostForum: Nowości   Wysłany: Pon Lip 09, 2007 10:27 pm   Temat: E-book "Sztuka Uwodzenia Kobiet na Parkiecie Tanecznym
Długo oczekiwany e-book p.t. "Sztuka Uwodzenia Kobiet na Parkiecie Tanecznym" jest już dostępny ZA DARMO!! i możesz go pobrać wchodząc na podany niżej adres internetowy:

http://www.warsawlair.pl/...niewtancu14.pdf

Wielu mężczyzn osiągnęło już sukcesy stosując metody uwodzenia opisane przez nas w tej publikacji. Przekonaj się co sądzą o tym kobiety.

Przeczytaj opinie kobiet, które przeczytały nasz e-book:

Witam!
Przeczytałam wczoraj książkę, którą napisaliście, a którą przesłał mi Jacek. Przyznam, że to niezły przewodnik dla facetów. Korzystając z porad, jakie są w niej zawarte i stosując się do nich mężczyźni mogą mieć konkretne zainteresowanie wśród płci przeciwnej.

Moim skromnym zdaniem to dobrze napisany podręcznik uwodzenia:)
Przyznam, że sama jako kobieta jestem w stanie wyciągnąć dla siebie kilka przydatnych porad.

Pozdrawiam

_____________________________________________________________

Wiadomość o istnieniu takiej grupy jak Warsaw Lair początkowo mnie rozbawiła, a potem wywołała poczucie zagrożenia. Pomyślałam, że nadchodzi czas, gdy faceci nas rozgryzli i pokonują nas naszą własną bronią czyli sex appealem. Jednak kiedy przeczytałam tę publikację, zmieniłam zdanie. Cieszę sie, że są osoby, które znają sie na rzeczy i wiedzą, jak KULTURALNIE i INTELIGENTNIE zdobyć kobietę, nie robiąc przy tym grubiańskich wybryków. Lubimy przecież być adorowane przez elokwentnych meżczyzn, którzy znają swoją wartość. Dlatego publikacja ta niewątpliwie pomoże meżczyźnie spojrzeć na siebie z dystansu, jasno określić cel i drogę do jego osiągnięcia.

Ponadto publikacja obnaża sytuacje, w których mężczyzni w klubach często zachowują się nieporadnie. Warto zatem, przy pomocy dobrej lektury, zdać sobie sprawę, że kobiety obserwują niezdecydowane zachowania i odrzucają bezradnych panów, chociaż pewnie są godni uwagi.

Poza kwestiami merytorycznymi, niewatpliwą zaletą publikacji jest jasny i konkretny przekaz, a także pełen dowcipnych dygresji język.
Marzę o podobnej lekturze dla kobiet!
Polecam!

_____________________________________________________________

Dołącz do grona osób, które osiągają już sukcesy w kontaktach z kobietami!!

Baw się fantastycznie

Grupa Warsaw Lair


Adept
Adventurer
Solid
  Temat: Newsletter Warsaw Lair Vol. 4/2007
Solid

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 17301

PostForum: Newsletter Warsaw Lair   Wysłany: Sro Kwi 18, 2007 2:05 pm   Temat: Newsletter Warsaw Lair Vol. 4/2007
1. Dostrzec, wydobyć i uczynić wyjątkowym związek biseksualny

Witaj,

Czy wiesz co jest jeszcze piękniejsze od atrakcyjnej, inteligentnej, namiętnej i bezpruderyjnej kobiety…? Dwie takie kobiety… tworzące związek.

Tak… kobiety biseksualne. Czy wiesz, jaką relację one tworzą? Czego i kogo pragną? Jakim kryterium doboru się kierują? Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak to jest, wejść w związek z dwoma kobietami? Czy fantazjowałeś kiedykolwiek na temat tego, co kryje się za drzwiami ich sypialni…?

Dokładnie rok temu, gdy zaczęłam poznawać dziedzinę uwodzenia, pierwszą myślą, która pojawiła się w mojej głowie było: „A co z uwodzeniem kobiet biseksualnych?” Zastanawiałam się nad tym, czy mężczyzna potrafi zrozumieć tą wyjątkową relację, jaka powstaje między biseksualnymi, czy potrafi się w niej odnaleźć i należycie stworzyć jej realizację (tak! Ty również możesz pomóc zawiązaniu się relacji biseksualnej). W końcu – czy potrafi dostrzec, wydobyć i uczynić wyjątkowym piękno związku dwóch kobiet.

Pytania te spowodowane były doświadczeniami z mężczyznami dowiadującymi się o mojej orientacji. Spotykałam się z przeróżnymi próbami hamowania, bądź ograniczania moich fantazji. Najczęściej pojawiała się zazdrość (traktowano moje związki z kobietami jako zdradę) i kompletne niezrozumienie całości emocji, jakimi kierują się kobiety. Efekt – mężczyzna taki natychmiast uzyskiwał szufladkę nieudacznika i frajera.

W listopadzie ‘06 roku założyłam bloga projektowego – www.wysokieszpilki.blog.pl , którego celem jest zbliżyć mężczyzn do kobiet biseksualnych, a kobietom pokazać, że mogą skutecznie uwodzić zarówno mężczyzn, jak i inne kobiety. Od tego czasu codziennie pogłębiam swoją wiedzę dotyczącą kobiet i mężczyzn. Dlaczego? Ponieważ mogę pokazać Tobie jak stać się partnerem kobiety biseksualnej. Ponieważ mogę pokazać kobietom jak jeszcze bardziej, głębiej i intensywniej odkrywać swoją prawdziwą naturę. Uświadomienie sobie pewnych mechanizmów i różnic emocjonalnych pozwala zrozumieć obopólne potrzeby, a od tego tylko krok do fantastycznej, elektryzującej i zmysłowej relacji…

Parę dni temu, wychodząc z mieszkania mojej kobiety, zadałam jej jedno pytanie… Gdy parę godzin wcześniej leżałam związana przez nią, dotykana przez nią, pieszczona przez z nią, przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Stojąc w drzwiach, zapytałam ją, czy wyobraża sobie sytuację, w której my kochamy się tak, jak tylko potrzebujemy, jednocześnie będąc dodatkowo podniecane faktem, że naprzeciwko łóżka siedzi mężczyzna, pali papierosa, popija ulubiony alkohol i przygląda się w jaki sposób sprawiamy sobie przyjemność… Moja kobieta przytuliła mnie i powiedziała: ”Nie wiem jak to robisz, ale czytasz w moich myślach”. Później siedząc w samochodzie zastanawiałam się nad dwoma sprawami:

- Czy będąc kobietą biseksualną potrafisz bezbłędnie rozpoznać i odpowiedzieć na pragnienia i fantazje Twojej kobiety…?

- Czy będąc mężczyzną, który poznaje kobiety biseksualne zdajesz sobie sprawę z tego, że to Ty mógłbyś zostać zaproszony do ich sypialni…? Jesteś na to odpowiednio przygotowany…?


Do zobaczenia na szkoleniu Warsaw Lair,

Nadia
www.wysokieszpilki.blog.pl
  Temat: Newsletter Warsaw Lair Vol. 3/2007
Solid

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 18056

PostForum: Newsletter Warsaw Lair   Wysłany: Sro Kwi 04, 2007 9:23 pm   Temat: Newsletter Warsaw Lair Vol. 3/2007
1. Seksualne wskaźniki zainteresowania cz. I

Wielu z nas wie jak rozpoznawać wskaźniki zainteresowania kobiety mężczyzną . Do najpopularniejszych należą: zabawa włosami, naszyjnikiem, oblizywanie warg (chodzi mi o usta oczywiście...) zadawanie Tobie pytań, podtrzymywanie rozmowy, kiedy Ty milkniesz, odcięcie zrzędzącej koleżanki itd. Takie sygnały możemy podzielić na: werbalne, niewerbalne, pasywne oraz aktywne. Chciałbym jednak w tym artykule skoncentrować się na jeszcze innym typie wyżej wspomnianych sygnałów.

Nazywamy je seksualnymi wskaźnikami zainteresowania. Są to takie wskaźniki zainteresowania, które daje kobieta, kiedy jest nie tylko zainteresowana poznaniem mężczyzny, lecz jest gotowa już tego samego dnia, tej samej nocy na izolację do miejsca uprawiania seksu. Często może to być przypadek tzw. Fool`s mate lub ONS (One night stand), kiedy jesteś dla niej naprawdę atrakcyjny fizycznie i seksualnie, jednak nie koniecznie masz z nią głębokie połączenie. Dostajesz masę zwykłych sygnałów zainteresowania, a między nimi właśnie te seksualne. Możesz się po prostu niesamowicie podobać kobiecie, może ona być wyposzczona i mieć wielką ochotę na seks, może chcieć się na kimś odegrać, może być tej nocy nastawiona dokładnie TYLKO na jednonocną przygodę... powodów może być bardzo wiele ...i ona jest na tyle otwarta, że jeśli nie zrobisz błędu to gładko poprowadzisz ją do seksu. Natomiast jeśli tego nie zrobisz, ona znajdzie sobie kogoś innego tego wieczoru, a Ty być może wrócisz do domu w celu wzmacniania mięśni lewej lub prawej ręki. Wzięcie telefonu na ogół nie załatwi sprawy, bo ona rano już Ciebie nie będzie pamiętać, będzie w swojej rzeczywistości (problemy dnia codziennego, może ma rodzinę, a może wrócił narzeczony ratujący na co dzień biednych ludzi w Bangladeszu ). Dlatego uważam, że każdy zajmujący się uwodzeniem powinien umieć korzystać także i z takich okazji.

Dla przykładu przytoczę historię z mojego życia z przed roku:
Byłem pewnego razu w klubie, Adventurer z Solidem już wychodzili do drugiego klubu, ja stałem na górze i patrzyłem na parkiet. Rzuciła mi się w oczy kobieta ok. 30 lat , ubrana w obcisłą mini, bardzo zmysłowo tańcząca w miejscu blisko środka parkietu. Wokół niej stało kilku frajerów i się na nią gapiło. Co kilka chwil któryś odważniejszy z nich podchodził do niej i próbował ją poderwać, ona tańczyła z każdym z nich bardzo erotycznie, jakby nakręcając faceta, poczym po kilkunastu sekundach odstawiała go. Zdecydowałem się na szybką akcję : podszedłem do niej na parkiecie, obróciłem ją twarzą do mnie, powiedziałem ”Słuchaj, masz za dużo klasy, żeby tak tańczyć tutaj, podobasz mi się, już wychodzę z tego klubu, lecz chcę z tobą chwilę porozmawiać, podejdźmy tu obok na schody, gdzie będziemy mogli zamienić spokojnie kilka słów” chwyciłem ją za dłoń i ściągnąłem z parkietu. Żałuję, że nie widziałem twarzy wszystkich frajerów stojących z boku.
Na górze poleciałem moim standardem, później kwalifikacją . Trzecia jej cecha, którą powiedziała była : jestem przygodowa . Powiem szczerze, tak mnie to zaskoczyło, że się pogubiłem zastanawiając się co ona ma na myśli. Czułem, że ona się kręci, że flirtuje ze mną, ale było to wtedy jeszcze dla mnie takie nie określone... wahałem się . Wziąłem telefon i poszedłem.

Po ok. 2 tyg. telefonicznych ustaleń spotkaliśmy się w kafejce w centrum, wyglądała super, jej nogi były obłędne, fantastycznie się rozmawiało, miałem świetny humor i trochę się z nią droczyłem. W trakcie powiedziała mi wprost „nie szukam męża, faceta, kolegi ... wkrótce potem zaczęliśmy się całować w kafejce, pełen ogień. Nie pociągnąłem tematu dalej i po godzinie wróciłem do domu. Zadzwoniłem do niej po 2 dniach, po to żeby usłyszeć „nie spotkamy się już nigdy, powiedziałam Ci, że nie szukam męża, a ty zachowujesz się jak dzieciak ...” .

Tego typu doświadczenia skłoniły mnie właśnie do napisania tego artykułu.

Na własnej skórze uczyłem się, że często mężczyzna uwodzi kobietę, nie zdając sobie sprawy, że kobieta już dawno jest gotowa na izolację. Ostatnio, niektóre kobiety mi
mówiły: „Wiesz Adept, Ty tak gadałeś i gadałeś ... a ja tak sobie słuchałam i tylko się zastanawiałam, kiedy Ty przejdziesz do konkretu ...”

Umiejętność kalibracji zachowań kobiet jest jednym z fundamentów. Seksualne wskaźniki zainteresowania kobiety mężczyzną są dla mnie jednymi z nich. Wielu naturali ma tą umiejętność, wielu z nas z boku obserwując interakcje kolegi zapewne również potrafiło by określić ten moment, natomiast często sami będąc w takiej sytuacji nie dostrzegamy rzeczy oczywistych później .

Oto kilka rad, które pomogą wam w takich sytuacjach :

- kobieta w trakcie rozmowy mimochodem wspomina, że ma DZIŚ wolne mieszkanie,
- kobieta kręci się obok Ciebie, eksponując MOCNO swoje seksualne walory,
- zadaje Ci pytania „Czy wyglądam sexy w tych spodniach, mini, koszulce czy stringach ?”,
- mówi, że nie szuka TUTAJ (lub TERAZ) męża, faceta na związek, kolegi (np. już w środku rozmowy),
- zapytana o 3 swoje cechy wymienia np.: spontaniczność, otwartość na nowe sytuacje, osoby, PRZYGODOWOŚĆ (cokolwiek by to nie miało znaczyć)
- sama od początku bardzo często Cię dotyka, rzuca ci dużo komplementów, wspomina, że kiedyś Cię tu widziała i że takiego fantastycznego mężczyzny jak Ty na pewno by nie zapomniała ...
- sama SUGERUJE zmianę lokalu na inny (zdarza się, że na mieszkanie „koleżanki” )
- mówi teksty typu „no tak, ty mnie tu tak rozpalasz lub rozpaliłeś, a sam idziesz sobie z kolegami....”
- pyta Cię jakie masz plany na resztę wieczoru lub czy mieszkasz sam.

Jest jeszcze więcej sygnałów lub znaków ... o tym kiedy indziej lub na naszym szkoleniu.

Ostatnia uwaga : jeżeli będziesz lekceważył takie sygnały zainteresowania z jej strony , jest bardzo duża szansa, że kobieta w takiej sytuacji uzna Cię za frajera bez jaj, może nawet będzie wkurzona i smutna, że nie pociągnąłeś całej interakcji dalej.


A o to kolejny przykład z mojego życia:

Na początku mojej nauki uwodzenia, miałem taki przypadek. Jechałem w środku dnia samochodem ul. Kopernika i zobaczyłem obłędnie seksowną kobietę idącą ulicą.
Miała na sobie obcisłe krótkie mini, obcisły top, wyglądała jak modelka i tancerka erotyczna w jednym. Bez namysłu zjechałem samochodem na pobocze, podszedłem, subtelnie rozpocząłem rozmowę i kontynuowałem ją dalej. Po kilku minutach wziąłem numer telefonu i umówiłem się na wyjście tego samego dnia do klubu. Kobieta była zaskoczona pozytywnie moja śmiałością i odwagą. Koniec końców zadzwoniłem następnego dnia do niej i umówiłem się w centrum, proponując wypad na kocyk nad Wisłę. Zgodziła się i tak też zrobiliśmy.

Jak ją zobaczyłem ponownie, znowu mało nie usiadłem z wrażenia – po prostu odlot jeśli chodzi o seksualność bijącą od niej . Buzi buzi, wsiedliśmy do mojego samochodu i pojechaliśmy nad Wisłę (było lato) po drodze opowiadała mi jaka ona jest popularna, jak to gra w reklamówkach, pracuje na wybiegu itp. Z rozmowy ewidentna kobieta z pewnością świadoma swojego wyglądu i tego jak działa na facetów. Ok, podjechaliśmy na nad rzeczkę, znalazłem przytulny kącik i położyliśmy się na kocyku. Byłem taki stremowany, że bałem się ją dotknąć, rozmawiałem z nią na logicznym poziomie wdając się w niepotrzebne dyskusje o jej karierze zawodowej ... przez ok. 15 minut nie zrobiłem żadnego ruchu żeby stworzyć napięcie seksualne, intymność, cokolwiek co mogłoby ruszyć sprawę z miejsca . Czułem się nie komfortowo ...

Podejrzewam, że każdy patrzący na tą sytuację z boku, pukałby się w czoło i mówił:

„Adept , jak sądzisz po co ona z Tobą tu przyjechała ?? Mało co Cię zna i jedzie z Tobą nad Wisłę na kocyk?? Jak myślisz czego ona chce??”

Po 15 minutach pojawiły się muszki , wiec zaproponowała przemieszczenie się w inne spokojniejsze miejsce plażowe na Powiślu, tylko musi skoczyć na chwilę do domu po płyn na komary. Pomyślałem sobie OK. Pojechaliśmy do centrum, wysiadła pod Empikiem i powiedziała, że będzie za 5-10 minut. Poszła i nigdy już jej nie zobaczyłem, próbowałem dzwonić do niej, ale odrzucała moje połączenia. Koniec. Wyszedłem na kretyna.

Jakie błędy popełniłem ? Zastanówcie się sami, gdy już skończycie lekturę tego artykułu, wasze sugestie podeślijcie mi mailem.


Pozdrawiam

Adept
 
Strona 1 z 3
Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 16