Transformacje czyli jak się zmienili nasi kursanci w perspektywie kilkumiesięcznej

Ashley

Jak zmieniło się moje życie, postrzeganie świata, postrzeganie kobiet i na odwrót? Zmieniło się wszystko i to w dosłownym znaczeniu tych słów. Można wręcz powiedzieć, że nastała jasność, do dzisiaj dziwie się przez ile lat żyłem jak ciemniak, zgadzając się z swoim losem ponieważ społeczeństwo zaprogramowało mnie jak przeciętnego człowieka jakich jest miliony. Człowieka, którego celami życiowymi było: zdobycie wykształcenia, znalezienia dobrej pracy i żony, którą należy utrzymywać, kupować jej prezenty, kwiaty i harować do końca swoich dni, aby ona mogła wyjechać na wycieczkę lub inne miejsce o którym zamarzy. Przez te wszystkie lata bałem się odezwać słowem że coś jest nie tak (łącznie ze seksem małżenskim), ponieważ myślałem że tak musi być. Skutek tego był okropny – odejście kobiety do innego który dawał jej emocje, których ja jej nie dostarczałem. Byłem zrozpaczony- teraz w duchu jej dziękuje za to, bo to ona rozpoczęła proces moich zmian, a poza tym teraz już jestem pewien że nie była kobietą, która na mnie zasługiwała. Wtedy nie mogłem zrozumieć dlaczego odeszła, dlaczego kobiety zdradzają swoich partnerów i czego one tak naprawdę chcą. Zrozumiałem wszystko po spotkaniu weekendowym w Szczecinie z Adeptem i Solidem i pomimo tego, że mineło bardzo mało czasu od tego spotkania wydaje mi się, że jeszcze dużo muszę zrozumieć a na pewno „ćwiczyć”. Wszystkie stereotypy, w które wierzyłem i zostały wszczepione do mojej głowy zostały obalone, brutalnie ale skutecznie. Chłopaki wyrwali ze mnie osobowość, która była przez te wszystkie lata niszczona przez program społeczny, odłączyli od matrixa który pokazywał zupełnie inną rzeczywistość (wirtualną). Tyle tytułem wstępu :) Zaraz po powrocie ze szkolenia zabrałem się ostro do „roboty” – skutki były natychmiastowe, czasami nawet bolesne, ogromne błędy, które popełniałem podczas gry i które popełniam nadal. Zacząłem od wyeliminowania z mojej głowy rzeczy typu, że muszę być super piękny i bogaty aby posiadać atrakcyjną kobietę oraz to że sex to jest coś niemoralnego. Co do sex-u to akurat mam niesamowite wręcz doświadczenia i z pełną świadomością potwierdzam że kobiety sex kochają prawdopodobnie bardziej od mężczyzn. Dopiero teraz zauważam rzeczy, których wcześniej nie widziałem i teraz zdaje sobie sprawę ile wspaniałych i cudownych kobiet przeszło mi koło nosa :) Pierwsze moje wyjścia do klubów, pubów były ciężkie. Faktem jest, że najważniejszym jest w momencie wejścia emanować niesamowicie wysoką energią. Podczas jednych z wyjść do klubów z kumplem właśnie szeroki uśmiech i wysoka energia spowodowała, ze poznałem kobietę z którą spędziłem niesamowite chwile w łóżku. Pamiętam jak dzisiaj, gdyż był to jeden z pierwszych sukcesów. Nie zdążyliśmy zejść z kumplem ze schodów na parkiet a do kumpla podchodzi laska twierdząc że się znają, rozmawiali ze sobą ok. minuty, ja włączyłem się do rozmowy po oddaniu kurtki do szatni. Później krótka rozmowa z nią, zostawiam jej swój nr (swojego nie chciała dać a ja nie naciskałem). Kumpel stwierdził, że widział ją pierwszy raz na oczy, że być może znajoma którejś z jego sióstr. Napisała sms’a na drugi dzień. Jedno spotkanie, drugie spotkanie, trzecie spotkanie u mnie. Przygotowany nastrojowo pokój. Przyciemniane światła, laptop w celu pokazania zdjęć i opowieści emocjonujących historyjek no i oczywiście drink na rozluźnienie. Rozpoczynam od pokazu zdjęć o ona stwierdza że ma mało czasu bo na 22 musi być w pracy. Po wypowiedzeniu tych słów byłem już pewien, że zgadzając się przyjechać do mnie wiedziała a nawet liczyła na sex. Każde następne spotkanie kończyło się dzikim sexem. Rozmawiając później z nią o tym wszystkim okazało się, że jak tylko mnie zobaczyła na schodach w klubie tak tylko knuła co zrobić żebyśmy się poznali. Gdy ją zapytałem co by zrobiła gdybym nie rozpoczął rozmowy stwierdziła, że nie wie, może coś by wykombinowała ale dziękuje że podszedłem i rozpocząłem rozmowę. Od niej też usłyszałem, że jeśli chodzi o sex to:” babie zawsze się chce”, moja obecna dziewczyna twierdzi, że prawie zawsze :) . Sposób mojej rozmowy, postawa, zachowanie oraz mój styl który zacząłem wtedy wypracowywać spowodował, że to ona prosiła mnie o spotkanie a nawet bardzo często o sex. Dostawałem od niej sms’y, w których prosiła, żebym wrócił z delegacji nie w niedziele a w piątek bo nie może się doczekać spotkania i sexu. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z faktem, że to kobieta w bezpośredni sposób i tak otwarty mówi że chce sexu. Były to początki moich wyjść do klubu i bardzo często jej odmawiałem spotkań bo moje wyjścia były dla mnie ważniejsze. Nie wytrzymała gdy po raz trzeci pod rząd usłyszała ode mnie „ przecież mówiłem Ci że na długi weekend wyjeżdżam z chłopakami do Sopotu”. Otrzymałem sm’a typu „pomimo tego, że jesteś niezwykłym facetem i sex z tobą za każdym razem jest niesamowitym przeżyciem to pomyliłam się myśląc, że w końcu znalazłam faceta z którym spędzę resztę życia.” Moja odpowiedz była bardzo krótka: „ok., PA :) ” „ Podejrzewam ,że pisząc tego typu sms’a miała nadzieję, że będę prosił o spotkanie i przepraszał – już dawno minął okres kiedy prosiłem i przepraszałem za swoje zachowanie :) . Po ok. 4 tygodniach ponownie dostałem od niej sms’a : „ czy masz ochotę ze mną spędzić noc, napisz mi jak najszybciej bo muszę wziąć wolne w pracy.” W między czasie miałem mnóstwo flircików z prawie każdą kobietą którą spotkałem, czy to jest ekspedientka w sklepie (w osiedlowym sklepie poznałem już wszystkie), czy też na stacji benzynowej. Jeżeli na stacji tankuje samochód koło mnie kobieta to obowiązkowo rozmawiam o jej samochodzie (na początek). Zdarzyło mi się wywrzeć na młodej kasjerce takie wrażenie, że jadąc ponownie w delegacje na pomorze po miesiącu pamiętała mnie tak jakbyśmy rozmawiali wczoraj. A uśmiech jakim mnie obdarowała w momencie gdy mnie zobaczyła potwierdziło to że zrobiłem niesamowite wrażenie. Zbyt późno dowiedziałem się , że nie wolno a nawet należy wystrzegać się uwodzenia koleżanek z pracy. Odrzuciłem 2 razy pod rząd pośrednie zaproszenia od jednej z nich „zaproszenia do domu na kawkę”. Kara jaką mi przygotowała była okrutna. Po prostu niektóre kobiety to najzwyklejsze suki. A pomyśleć, że wcześniej w ogóle sobie z nimi nie dawałem rady!. Zmienił się mój sposób chodzenia, chodzę wolno, spokojnie patrzę przed siebie. Jestem wyprostowany, wiem czego chcę. Swoja postawą ściągam spojrzenia spacerując po ulicy nie tylko kobiet, ale nie raz jestem skanowany od góry do dołu przez innych mężczyzn. Jestem zapamiętywany przez kobiety – podchodząc do kobiet w klubie spotykam się że wchodzą mi w słowo „ hej! Ty byłej w pubie, przy tym stoliku pod oknem…” – jaki wniosek: kobiety zawsze i wszędzie skanują i wypatrują „obiektów” zainteresowań (jesteś non stop pod lupą) Moja postawa spowodowała, że na ulicy podchodzi do mnie przepiękna blondynka i zagaduje wyciągając do mnie rękę „ Cześć, mam na imię Agnieszka – mieszkamy niedaleko siebie…” – zmieniło się we mnie wszystko. Moja dziewczyna czasami zapytuje „Ciekawe jaki ty byłeś kiedyś skoro Ania twierdzi że cię nie poznaje”… Nigdy wcześniej nie kochałem się z kobietą w samochodzie w lesie, teraz to rutyna tylko zaczynają mnie męczyć comiesięczne prania foteli. Nigdy wcześniej nie miałem dziewczyny, za którą oglądają się inni faceci, teraz trudno mi się do tego przyzwyczaić, ale po czasie zauważyłem że idąc ulicą sam czy z moją dziewczyną widzę mnóstwo spojrzeń kobiet na mnie i innych par na nas. Takie same spojrzenia jak w klubie , które identyfikuje jako zaproszenia do rozmowy czy podejścia. Miałem przypadek, że w pubie jedna z kobiet zbyt intensywnie wpatrywała się we mnie lub w moją dziewczynę, ale to ona nie wytrzymała i stwierdziła, że cyt. „idę do tej suki zapytać się czy chcę Cię przelecieć! „ musiałem stanowczym głosem ją powstrzymać – a ja miałem ubaw na resztę wieczoru. Moja otwartość, uśmiech z jakim rozpoczynam rozmowę powoduję że o wiele łatwiej jest mi nawiązywać nowe kontakty zwłaszcza z kobietami. To czego nauczyłem / dowiedziałem się na szkoleniu zmieniło moje życie. Widzę również, że kobiety zupełnie inaczej reagują na mnie, na mój styl. Chętnie ze mną rozmawiają, wdają się w dyskusję. Od dziewczyny słyszę często:” czasami mam wrażenie że doskonale wiesz co powiedzieć kobiecie…” – oczywiście jest na to gotowa odzywka jak na wiele innych. Wskazówki, rady, które otrzymałem podczas wspólnej zabawy w Szczecinie odwróciły moje życie diametralnie, pomogło mi to nie tylko w życiu osobistym ale również zawodowym. Nie żałuje ani jednej chwili spędzonej w Szczecinie w towarzystwie Adepta i Solida. Właśnie mam w głowie maila opisującego moje problemy z kobietami, którego pisałem przed szkoleniem, o tym jak sobie nie radzę, jakie mam kłopoty. – Niesamowite jak człowiek, osobowość człowieka i w jak krótkim czasie może się zmienić. Zmienić na lepsze. Bardzo dziękuje za prace i pomoc jaką wkładacie w takich ludzi jak ja. Pozdrawiam i życzę miłej zabawy.

ASHLEY.

Ashley78@wp.pl

Voyageur

W końcu mam chwilę aby napisać swoje Life Story do waszego newslettera:)

” Gdybyście mi rok temu kazali podejść na ulicy, w klubie lub centrum handlowym do kobiety która naprawdę mi się podoba i rozpocząć rozmowę, to chyba musielibyście mnie wepchnąć na nią:)… Dzisiaj wygląda to trochę inaczej, ale po kolei.

Na samym początku odkryłem NLS. Dotarłem do materiałów i zacząłem się tego uczyć. Jednak brak mi było silnej woli aby wprowadzić wyuczony materiał w życie – jakoś otwarcie komplementem mi nie leżało. Potem znalazłem Mystery Method i tu już było lepiej. Nowy materiał, pierwsze próby i kobieta która spędziła ze mną noc. Było ciekawie, jednak nadal czegoś mi brakowało. Pamiętam jak dziś że pewnej soboty siedziałem w domu i z jednego forum trafiłem na stronę WL. Zapoznałem się z ofertą i pomyślałem że to może być właśnie to:) Napisałem do Solida i uzgodniliśmy, że robimy warsztat w Krakowie…

To co się działo podczas 3-dniowego szkolenia nie będę opisywał, jednak powiem wam, jak się zmieniłem od tego momentu. Wcześniej miałem bariery przed podejściem do kobiet, zastanawiałem się co one sobie pomyślą o mnie. Tu był błąd. Solid z Adeptem poprzestawiali mi moją wizję tego jak powinien wyglądać PICK-UP. I dobrze!!! Po szkoleniu nabrałem pewności siebie, już nie zastanawiam się tak jak wcześniej, tylko jeśli chce poznać jakąś kobietę to poprostu do niej podchodzę:) Dostałem także potężną wiedzę, która sporo ułatwia:) Plusy widać też w życiu codziennym. Stałem się bardziej towarzyski, zabawny, wręcz uwodzicielski. Koleżanki mówiły, że mnie nie poznają. Kobieta z którą byłem przed szkoleniem nagle chce wrócić, ale ja nie chcę:) (jednak sypiamy ze sobą jak jej obecnego faceta nie ma w domu:)

Trzeba powiedzieć o jednym – nikt nie dał mi złotego środka typu „przyjdź do nas na szkolenie, a każda będzie Twoja”. To wszystko wymaga wiedzy, ale przede wszystkim treningu, Jeśli ktoś pójdzie na szkolenie, a potem radośnie będzie siedział przed TV i myślał jak to by było fajnie być z kobietą to nic nie osiągnie. Traning Panowie- to się opłaca!

Jeszcze jedno o czym warto wspomnieć. Mam 22 lata. Przed szkoleniem w łóżku miałem 4 kobiety. Szkolenie odbyłem w grudniu 2006, do chwili obecnej(czyli wrzesień 2007) spędziłem miłosne chwile uniesienia z 20 kobietami. Czy to dużo, czy mało oceńcie sami… wiem jednak, że moi kumple zazdroszczą mi tego co potrafię zrobić z kobietą. A wszystko dzięki grupie WL :)

voyageur.85@gmail.com

(nie badz taki skromny – dop. Adept)

Krawiec
Wow! To już prawie pół roku od mojego szkolenia z chłopakami z Warsaw Lair! Prawde mowiac wydarzyło sie tyle od tamtego czasu, że nie wiem od czego zacząć. Dlatego najlepiej zaczne od początku! :)

Czas przed szkoleniem, był czasem wesołym, pełnym optymistycznych myśli i usposobienia że moja miłość nadejdzie sama, bo wkoncu znajdzie sie ta jedyna, która bedzie mnie kochać, szanować, nie bedzie mnie zdradzać a sex bedzię wieczną przyjemnością na zawołanie. Tak, byłem romantykiem i czekałem na te jedyna, ktora sama do mnie podejdzie i bedzie mnie kochać. Kto wie, może i mógłbym dalej czekać.. i spędzać noc radośnie wzmacniając miesien przedramienia.

Problemem, była moja rama, moję poglądy na temat kobiet. Zakładałem, chyba jak panowie z filmu TESTOSTERON (btw. polecam każdemu), że cytuje: „Wszystkie one to kurwy są!”. No napewno, wiele pieknych kobiet, z rażącą nas uroda, wielkim biustem, na widok którego cieknie nam ślinka, wykorzystują swe piekną, do naciągania frajerów jakim sam kiedyś byłem. Jasne, ale skoro niektorzy z nas sobie na to pozwalaja, to czemu nie. Pewnie gdybym sam był taką kobietą robił bym to samo.. Wkońcu drinki, kolacje, kino, prezenty, no i darmowe ruchanko z nadzianym albo udającym nadzianego faceta kolesiem to dla nich niezła sprawa. Widzisz, kiedyś gdy ktoś mówił mi o takich wyczynach, nasuwało mi się jedno,bynajmniej nie poetyckie określenie takiej pani, a mianowicie szmata. Teraz, wiem że problemem nie są one, tylko nasz sposób myślenia i podejścia do sprawy, a mianowicie krążący wśród facetów stereotyp dziwki, która uprawia seks z facetami za wszelkie dobra materialne. Pomyślcie sami, gdybyście mieli masę kobiet, które biorą Was na kolację, stawiają drinki, robią dla Was co się da by wam dogodzić i do tego rżną sie bosko, to co byście zrobili? Nazwali się szmatą? Rzucilibyście ten przyjemny fach? Spoko, jeśli chcecie pozostać z ręka w nocniku, i dłużej czekac na tę jedyną pozdrawiam Was, i życze kilku zer na końcie z domieszką codziennej flustracji frajera. Jeśli natomiast zrozumiałeś o co chodzi, to czytaj to dalej.

Pomijając poglądy powyżej, bo to szczególny przypadek a jednak powszechnie rażący, głównym moim problemem było, podejście do kobiet. Dla mnie nieznajoma kobieta, była jak zakazany owoc, miałem wrażenie, że jestem jakiś ufoludkiem, że każde moje słowo wypowiedziane do niej, zostanie nie zaakceptowane, zostane wziety za jakiegoś ciecia, narkomana, żula, nie wiem kogo jeszcze który zawraca jej głowe. Oczywiście, nie wspomne o fakcie, że im kobieta piekniejsza, to albo była dziwką, albo moje obawy przed podejściem nie rosły dwukrotnie, rosły do potęgi. I tak spędzałem ten wieczór, zamiast na próbie rozmowy, to na rozmowie z samym sobą jaki jestem zły, że to jeszcze nie teraz, że ona napewno z kimś jest. Może i te wszyskie wymówki były prawdziwe, ale mogłem tak tylko zakładać, bo nie sprawdziłem, tylko pilnowałem piwka przy scianie z setką innym frajerów. A sami sobie powiedzcie, może ona była sama? Może ma męża, ale gościowi nie staje i mógłbym ją uszczęśliwić, wnieść jej swiatełko życia do tunelu i inną rzecz w tunel też wsadzić:) Mogłem, ale wolalem towarzystwo kolegów którzy mnie sabotowali i popierali że one wszystkie, to napewno szmaty, co szukają nadzianych starych pierdzieli. Wtedy oczywiście pasowało mi te stwierdzenia, bo nie musiałem się w moim przekonaniu męczyć, podchodzić do nich, postałem z kolegami, popiłem piwko, a na koniec w domu wypominałem sobie po pijaku jaką jestem ciotą.

Oczywiście jak każdemu z nas zdarzały się zrywy, zdarzał się dobry dzień gdzie poznałem kogoś, ale albo zazwyczaj nie do końca była to zupełnie obca dziewczyna, albo najnormalniej w świecie byłem zalany, albo przynajmniej dobrze podchmielony. No trudno wtedy myślałem, że to najlepsza scieżka łamania barier i oporu, wprowadzić się w stan dzięki któremu mogłem sobie później każdą porażkę wytłumaczyć, że byłem pijany, pierdoliłem jakieś głupoty, itp itd. Wiem, napewno większości z Was nasuwa się na myśl dokładnie to samo, ale spoko istnieje na to lekarstwo, przekonasz się o tym dalej.

Z innych rażących moich problemów było odwieczne słowa wypowiadane w myślach, „Co ja jej powiem?” fakt faktem, że słowa grają jakąs rolę, ale czy wiesz że to tylko 8% komunikacji? Ale kij, ja nie wiedziałem i podkładałem sobie nogę sam. A gdybym probował, pewnie jakieś tam zadowalające sukcesy bym odnosił, bo kto mnie zna mowi zazwyczaj, że sam w sobie mam dużo energi chodzę wiecznie uśmiechniety, szukam pozytywny akcentów we wszystkim. Taka charyzma, jest naprawde dużym plusem w uwodzeniu. Ale ja się bałem, że cokolwiek nie powiem będzie złe, gdy faktycznie mi się nie udało, ale spróbowałem tylko raz tego wieczoru, wracałem do domu pełen kompleksów. No trudno znaczna większość z Nas tak ma i takie flustracje będzie przeżywać dalej, ale pewne osoby w tym i ja znalazły rozwiązanie..

Moim przełomem, tak śmiało można powiedzieć że był to przełom, było przypadkowe zauważenie linku do kursu uwodzenia. Najpierw był to NLS, powiedzmy że on zmienił troche moj sposób myślenia, ale to nie było uniwersalnym sposobem na kobiety. Wkrótce potem poznałem Zeusa, z którym wymieniliśmy się poglądami, on był wczesniej na warsztacie WARSAW LAIR. Pogadaliśmy chwile, opwiedział mi jaki był wczesniej,a w jego słowach widziałem obraz samego siebie, potwierdzający wszelkie mylne teorie jakimi dysponowałem i które opisałem wyżej. Ponieważ miałem, niedosyt i chciałem iść na kolejne szkolenie, usłyszałem od niego „Idź do chłopakow z Warsaw! Oni są naprawde dobrzy, pomogą Ci się zmienić!”, i faktycznie pomyślałem, skoro on naprawde zaczął odnosić sukcesy, to czemu ja mam być gorszy, ide!.

No i tak się składało, że akurat za niedługo było organizowane szkolenie w moim miescie więc niezwłocznie się zapisałem. Teraz z perspektywy półrocznego okresu czasu widzę jakiego dostałem kopa. Szkolenie nauczyło mnie wiele, przede wszystkim nauczyło mnie mieć fun z podrywy, z rozmowy z kobietą, z wyjscia z przyjaciółmi, ze wszystkiego, nauczyło mnie prawidłowego spojrzenia na świat.

Teraz wychodząc ze znajomymi, wychodząć do klubów kafejek, ja nie ide jak wilk, polować na owce, tylko ide jak człowiem napić się piwka,porozmawiać kulturalnie z koleżankami, z nowymi ludzmi. Moim podstawowy błedem było myślenie, co prowadziło póżniej włażenia w dupe kobietą, myślenie że każde podejscie musi być sukcesem,musze mieć numer telefonu, a przed następną randką bede się znów martwić. Tak wymarzonym celem było zdobycie telefonu! Heh, jak o tym myśle to naprawde mam ubaw. Ale okej, chłopaki z Warsaw powiedzieli mi że jak chce to oni, mogą mi dać pare numerów do ich znajomych i co z tego? No właśnie co z tego? Jak wielokrotnie się przekonałem, że dzwonie na następny dzień a laska z tekstem „Z kim rozmawiam?”. Aha, no i spoko. Teraz już wiem, że numer to jest tylko most, do następnego spotkania, najlepiej sprawić by laska sama chciała się umowić, na nastepne spotkanie a nie żeby tylko dala nam numer, i jak wielu myśli czekała z utesknieniem na nasz telefon. Teraz zdarza mi się czasem, że nie biorę nawet numeru, tylko umawiam się na konkretną datę, na konkretną godzinę, zostawiając swój numer jakby miała zrezygnować, podejmuje ryzko, ale jak narazie tylko raz zdarzyło się, że dziewczyna nie mogła – miała chłopaka, zgniotło ją sumienie. Póżniej jednak zaprosiła mnie na kolację, skończyło się sniadaniem. Wiecej się nie spotkaliśmy, dziękowała mi choć miała wyrzuty -spoko szanuję to. Bo wniosłem światełko w jej życie.

Właśnie swiatełko, to bardzo dobry sposób myślenia który teraz mam, podchodząc do kobiet, wiem że już jestem lepszy niż setka innych facetów, i dzięki temu mogę sprawić jej przyjemność. Kulturalną rozmową, zabawna, przecież i ja mam z tego pozytek. Zawsze poznasz kobiece poglądy, poprawisz jej humor, ja poprostu uwielbiam słyszeć że komuś poprawiłem nastrój. No tak, ale to nie chodzi przecież o stanie się dobrym kolegą. Ale dlatego, wtedy ustalam cel, jeśli chce spedzić miło dzień nie mam ochoty na żadne bajerowanie, to najzwyczajniej w świecie rozmawiam, podnoszę swoją energie dzięki temu, jeśli natomiast w trakcie rozmowy uznam że fajna laska, która mi odpowiada, to staram sie nakierować naszą intereakcje na określone tory. Ponieważ przyznam szczerze lubie sobie porandkować jeśli mi tylko odpowiada czas, staram się nie doprowadzać do jednonocnych przygód. Może dlatego że jeszcze faktycznie nie jestem, na tyle silny psychicznie, może poprostu nie mam jeszcze na tyle jaj, albo poprostu wewnętrznie potrzebuję jakiejś większej więzi poza pustym seksem. Pamiętajcie każdy ma inne cele w życiu, ja lubie mieć dziewczynę taką jaka mi odpowiada, dostałem świetną pomoc od chłopaków jak do tego dążyć jak to osiągać i realizuje to. Dostałem również, techiniki jak przespać się z laska w jedną noc, ale poprostu tak jak napisałem, troche jeszcze za mało ćwiczeń. Mówiąc o laskach mam na myśli laski które zupełnie nie znam, a nie o koleżankach przy ktorych rozmowa jest napewno inna, i wtedy łóżko z nimi to pestka. Dla przykładu opowiem jak niedawno byłem w zakopcu ze znajomymi i jak na dyskotece zacząłem się całować z jakąs kolezanką, a pozniej chciałem z następna, to ta pierwsza zaczęła druga przekonywać że to jest zupełnie spoko i do togo świetnie całuje. Nie wiem czemu to robiła,było to niezłe zaskoczenie dla mnie, ale liczy się że pomagała.

Co do podejść, musze przyznać że ja raczej jestem zwolenikiem indirecta, pomijając czy to z pytaniami o opinie, godzine, autobus, czy spontaniczna sytuacje narazie to daje mi sukcesy. Jasne że nie mam 100% skuteczności, ale ale pamietajcie, podchodzać do 100 niech 20 da Ci numer a 10 się z Toba spotka, a z 3 prześpia to chyba niezły wynik, zważywszy że 3 laski w życiu niejednego faceta to niezły wyczyn,a 100 podejść jesteś w stanie zrobić w tydzień, robiąc przy tym inne rzeczy, typu praca szkoła itd. Ale tu nie chodzi o wyniki. Chodzi o o fun z samego uwodzenia. Ja swoją ostatnią dziewczynę poderwałem będąc na zakupach z 2 koleżankami, z nudów poprosiłem o rozmiar innych szortów dla koleżanki, zaproponowałem pomoc bo wysoko wisiały, na jej odmowe „że ona sobie poradzi”,odparłem że okej, popatrze przynajmniej na seksowną dziewczynę na drabinie, zaskoczona po chwili dalszej rozmowy dała numer, na nastepny dzień zadzwoniła że idziemy na kawe, za 3 dni po następnym spotkaniu już spędziłem u niej noc. Ostatnio też byłem w górach i w knajpie powiedziałem do kelnerki zamawiając że na początku chcę buziaka, nie dostałem go, ale w zamian dostałem numer i zaproszenie na dyskotekę. Na dyskotece dostałem, już buziaka. Nie było zaplecza logistycznego, bo pewnie dostałbym coś wiecej. Ale cóż, nie nudziłem się. Także naprawdę, przemiana moja jest niesamowita, a mam dopiero 21 lat.

Mowiąc o przemianach, musze przyznać, że podejscią do kobiety dla mnie były wyzwaniami z górnej półki, nadal sa, i pewnie jeszcze długo długo będa. strach jest sprawą normalna, natomiast walka ze strachem już nie wystepuje u wiekszości osób. Dzięki szkoleniu, staram sie to przezwycieżac,wiem że jeszcze długa droga,ale patrząc na sukcesy jakie odniosłem, to większość moich rówieśników jest jeszcze w erze z jaskiniowacami. Co do przemian, zdałem sobie sprawę, że to wszystko przesniosło się na każdą inną dziedzinę życia. Szkoła, rodzina praca. Czuję się pewniej, potrafię naprawdę mocniej walczyć o swoję potrafię powiedzieć nie kiedy tak właśnie uważam. A uwierzcie mi czasem, powiedzenie kobiecie NIE, wzmacnia stukrotnie jej zainteresowanie Toba, właśnie dlatego że każdy inny powiedział by TAK, skulił ogonek i postawił jej drinka. Teraz, wielokrotnie zdarza mi się że to mi laski stawiają drinki, bo czy to przegraja w jakiejś grze, czy też chcą mnie zatrzymać, sam nie wiem,ale przyznam że to zajebiste uczucie.

Teraz na sam koniec, powiem o najważniejszej wg mnie rzeczy a mianowicie kwalifikacji. Otóż, rozmawiając kiedyś z kumplami, stwierdziliśmy że to kobiety wybierają mężczyzn. Jasne, nadal tak jest, ale teraz już wiem że mozna losowi pomoc, a to że ona utrzymuje wciąż że to ona Cie wybrała, niech sobie myśli dalej, kogo to kurwa obchodzi? Ale to ja wiem że do niej podszedłem. Teraz wiem, jakie cechy musze wykazać by zostać wybranym, coraz częściej spontaniczność wypowiedzi, to że się nie zastanawiam co powiedzieć, buduje komfort, przez co swoją mową ciała, głosem samym tym że jestem przyciągam kobietę. Ale inna istotna kwestią jest to, że to ja decyduje czy chce z nia być, czy chce kolejnego spotkania. Sam sobie powiedz, czy kiedys jak już sie umowila z Toba laska, to wierzyles w to że to prawie Twoja nowa dziewczyna. Mi tak czasem się wydawało, a teraz umawiam się bo faktycznie chcę ją poznać, chce wiedzieć że ona mi odpowiada, że jej cechy mi pasują. Nie chce się zmuszać że jutro będzie lepiej. Może przez to stałem się wybredny, ale dzieki temu jak już faktycznie poznam, fascynującą osobę, czuję się wyjątkowo, bo ona właśnie mi odpowiada, nie musze się za przeproszenie pierdolić z nia, ustalam jasno zasady, albo jej pasuje albo nie. Nie musze do niczego nakłaniać. Widzicie ironie, ona spotkała się z Toba, bo sie zgodziła i myśli że ona zdecyduje, a to jednak ja mam ostatnie słowo. I uwierzcie mi, że nie raz zdarzyło mi się wstać po 5-10 minutach od laski, mówiąc jej że się nudzę i ide się napić. Ona oczy jak 5 zł, wpierw oburzenie, a później leci za Toba i pyta co jest nie tak. Zajebiscie mieć uczucie że się panuje nad tym :).

A zapomniałbym o jednej jeszcze ważnej sugestii dotyczacej moich zmian, mianowicie o tym by nie traktować porażki jak porażke. Tak, kiedyś robiłem złe podejście szukałem we wszystkim winy tylko nie w sobie, wkurzając się przy tym. Teraz po każdym nie udanym podejściu, poprostu uśmiecham się, mówie no trudno nie kocha mnie i robie sobie rachunek sumienia, buduje doświadczenie, wyciągając wnioski, analizując. Poza kobietami przenośi się to na wszystko inne, praca szkoła, wszystko do czego trzeba motywacji. Ja po szkoleniu taka mam. Dzieki temu że dostałem cwiczenia i kopa energrtycznego na samym szkoleniu. Pamietajcie wszystko zalezy od Was, jaka drogę wybierzecie czy chcecie dalej stac z frajerami pilnujac piwka, czy chcecie stać się kimś nie tylko z kobietami, ale w wielu płaszczyznach życia! Jak nie zaryzykujemy to nie wygramy!

Fajna znacząca rzeczą jest sposób w jaki kobiety zaczynają Cie postrzegać. U mnie zaczęło się to od koleżanek, były to takzwane świnie ćwiczebne, to oczywiscie żart, no ale pomagały mi w testowaniu nowych umiejętności. Odziwo, coraz częściej zaczynałem od nich słyszeć Boże jak Ty się zmieniłeś. Heh, ten tekst z ust moich byłych był dosyć fajny. Fajna historia była, gdy kiedyś siedze z moja była, a ona zaczyna mnie miziac, wiecie przymilać sie, chyba przekonywać do siebie, mając dość, stwierdziłem, że trzeba jakoś temu zaradzić, powiedziałem jej: „Słuchaj Marta, oboje wiemy że nie bedziemy już ze sobą, a tylko zalezy nam na tym zeby sie kochać”, ona oslupiała, i powiedziała że wcale nie,no to ja mowie, że okej, jak tak to odwieźć Cie do domu, czy wrocisz jakoś sama, poprosiła o odwozke. Jadac do niej nagle jej sie przypomniało żeby ja zawieźć w miejsce gdzie jest fajny widok na nasze miasto, gdzie zazwyczaj konczylismy na tylnym siedzeniu samochodu. I tym razem było tak samo. Nie chciała powiedzieć wprost, ale miała ochote na seks, jej wytlumaczeniem bylo że dawno tam nie była. Bynajmniej to tam można tlumaczyc dwojako.

Bez kobiet było by życie nudne, a dzięki nim jest przyjemne i miłe, plus adrenalina. Chociażby ta towarzyszaca przy podejsciach, zajebiste odczucie, dające kopa. Kobiety trzeba szanowac, ich poglady, sposob myslenia, to napewno ulatwia uwodzenie. Pamietam sytuacje jak bardzo chcialem do pewnych rzeczy laski przekonac, nie wysluchujac ich opini, wtedy wstały i wyszły bo co beda sie durniem klocic. Czasem lepiej przytaknac, niz narzucac sposob myslenia. Heh czasem, bywa że zostajesz tak zaskoczony czyms, że albo sie smiejesz, albo poprostu najzwyczajniej w swiecie nie wiesz co powiedziec. Spoko, nowe doswiadczenia. No a tych wsumie bylo sporo, przez okres powiedzmy roku, gdzie bez szkolen spalem z 2laskami, po NLs przez pol roku calowalem sie juz z wieksza iloscia, do konta lozkowego doszlo kolejne 2, tak po Warsaw po pol roku przekroczylem 10. Ktoś by powiedział mało? No spoko w wieku 21 lat uwazam ze to duzo. Lasek z ktorymi sie calowalem nie zlicze, ale to tez w kategoriach wyczynu postrzegac nie trzeba, liczy sie przyjemnosc z uwodzenia. Czy chce sie stać guru uwodzenia? Nie. Liczy sie ze jestem pewny siebie, potrafie wziasc los w swoje rece. I napewno jak już bede kiedys za pare lat żonaty, spojrze w przeszłość i nie zarzuce sobie że się opierdalalem i nie wykorzystałem młodości. Jeszcze duzo przede mna, ale i czasu sporo wiec.. w takim razie koniec pisania, do roboty. Pozdro Panowie.

x-tre@tlen.pl

WYSEQ

Zainspirowała mnie wasza historia… Stało się to ponad rok temu jak odkryłem ów temat, a w marcu wybrałem się na szkolenie. co mogę powiedzieć. kto nie był niech żałuje. Po powrocie do UK (po szkoleniu) znajomi zauważyli wyraźną zmianę w moim zachowaniu oraz sposobie mówienia – kilku kumpli wiedziało ze jadę na szkolenie bo w UK bardzo wiele ludzi słyszało o społeczności PUA. Jednak wbrew zaleceniom oraz chęciom nie udało mi się(do końca) wypełnić powierzonego mi przez WL zadania praktyki doszkoleniowej, z czego ubolewam. Jednak moja praktyka to było cos innego. Rozmawianie z ludźmi, wszędzie a nie skupianie się na podrywie. 15-25-45-55-85latkowie i wszystko po angielsku.

Zmiana zachowania spowodowała zmianę toku myślenia oraz podejścia do życia. Szkolenie pokazało mi jak NA PRAWDE się cieszyć z każdego dnia i każdej imprezy a nie podchodzić do tego jak do jakiejś mission impossible. Teraz jak to pisze to już jest październik a ja jestem w jednym z polskich miast i szczęśliwie studiuje oraz poznaje ludzi (ok. 250 osób w ciągu 2-ch tygodni – i ciągle nie mogę zapamiętać sporej większości imion). Stałem się liderem na moim roku oraz innych grupach społecznych. Dziewczyny patrzą na mnie jak na kogoś kto wie jak iść przez Zycie i czerpać z niego to co najpiękniejsze – samiec alfa – nie przybieram ramy alfy, ja nim już jestem.

Swój cel osiągnąłem. Założyłem sobie ze chce być zawsze w centrum uwagi, być lubianym oraz żeby ludzie widzieli we mnie kogoś niesamowicie wartościowego. Tak tez się stało. Pozwolę sobie zacytować Solida (jak się mylę to poprawcie) „bądź światłem a nie ćma”. takie podejście pozwala nazbierać wiele „ciem” które latają wokół ciebie.

Jednak nie jest tak zle jak myślałem, bo wychodząc wieczorami ze znajomymi, sam z siebie nawet nie wiem kiedy poznaje te tuziny kobiet, przy barze, na papierosie, w kiblach (szczególnie damskich) i sobie rozmawiam, zapoznaje się, patrzę, i czytam co do mnie tak na prawdę mówią.

Pewność siebie wzrosła, kompleksów nie mam, wszystko co mnie blokowało, to czego szukałem w życiu żeby stać się „kimś lepszym” odnalazłem na kursie WL. Reklama może to i jest bo jeśli ktos chce cos osiągnąć to znajdzie wszędzie, tylko samemu zajmie mu to 5 lat zanim odkryje ta filozofie podejścia do świata, życia i do drugiego człowieka.

Seks jednej nocy z jedna potem kolejnego dnia z druga to normalka dla mnie i nie mam żadnych wyrzutów z tego powodu, bo to mi mówi ze jestem szczęściarzem ze mogę cieszyć się tym wspaniałym czymś z kobieta, a nie pakować mięsień prawej reki przed jakimś pornosem w domu. Miałem taki okres ze seksoholizm mi groził ale sytuacja jest opanowana hehe .

Największym minusem jest to ze ludzie wokoło są zazdrośni o twoje podejście do świata i cię blokują na każdym kroku żebyś nie był/była szczęśliwa. Sfrustrowani faceci są jak pijawki wyciągające to cale szczęście z ciebie i nie pozwalające się ci świetnie czy to w knajpie czy to w autobusie bawić, obcować z kobietami.

Solid mówił ze mam jeden ogromny problem i zaletę w jednym, mianowicie nieskończone pokłady energii niestety tak kocham ten świat i to co robie ze musze ciągle gdzieś cos robić(nie mogę wysiedzieć w domu, nawet to pisząc wydaje mi się ze marnuje czas na głupie patrzenie się w kompa), wiec swego czasu sen był dla mnie chwilowym odpoczynkiem pomiędzy praca a impreza cięgle mi się wydaje ze na szkoleniu WL wyciągnęło ze mnie taka zawleczkę blokującą moja skryta pod płachtą społeczeństwa „fajność”. Kiedyś, z półtora roku temu było tak ze byłem mistrzem drugiego, czasami trzeciego a nawet czwartego wrażenia. teraz jak ktoś mnie poznaje widzi we mnie wartościową osobę o sprecyzowanych poglądach, zdecydowana, pewna siebie i zwiedzacza czego chce w życiu i od życia.

Czego wam drodzy czytelniczy oraz sobie serdecznie życzę. Pozdrawiam „Wyseq”

Też chcesz przeżyć takie przygody i zdobyć nowe umiejętności, które pozwolą Ci uwieść piękną kobietę? Szkolenie „uwodzenie I stopnia” w 3 dni (i 2 noce) zmieni Cię w takiego faceta, nawet, jeśli do tej pory bałeś się spojrzeć na naprawdę piękne kobiety. Zobacz, czego się nauczysz >>




info o szkoleniu